7 filmów z programu 16. TAURON American Film Festival, które warto obejrzeć
( 04.11.2025 )
Między 6 a 11 listopada odbędzie się 16. edycja American Film Festival (wersja online potrwa do 23 listopada). Największe święto amerykańskiego kina w Polsce to szansa na obejrzenie wyczekiwanych tytułów i nagradzanych filmów niezależnych, klasyki nie do zdarcia, zaangażowanych społecznie dramatów i kultowych komedii.
Program AFF skłania do odkrywania młodych utalentowanych twórców zza oceanu, ale i do podziwiania ulubionych hollywoodzkich sław. Kino dokumentalne sąsiaduje w nim z fabułami, pełnometrażowe dzieła z krótszymi formami, mainstream z głębokim offem. W pierwszej kolejności warto śledzić konkursy Breakthrough i American Docs, zwłaszcza że ich zwycięzców wskaże publiczność.
Bohaterami retrospektyw i jednymi z gości festiwalu będą Susan Seidelman i Alexandre O. Philippe, a poznawanie ich twórczości może stać się osobną festiwalową przygodą. Druga odsłona sekcji „Polityka na ekranie” znów zabierze nas za kulisy działań władzy i objaśni tajemnice amerykańskiego systemu. Natomiast przegląd „Freaks & Geeks” przybliży nam współczesne komedie z USA. Każdy znajdzie więc coś dla siebie, nieważne, czy pojedzie do Wrocławia, czy usiądzie przed ekranem laptopa. Jeśli nadal nie wiecie, co wybrać z bogatej oferty programowej, poniżej znajdziecie listę 7 filmów, które warto mieć na radarze.
***
Zawrót głowy Kim Novak (reż. Alexandre O. Philippe)
Ceniony dokumentalista Alexandre O. Philippe odbierze Indie Star Award we Wrocławiu. Od kilkunastu lat reżyser jest wytrawnym badaczem historii kina i popkultury, a w jego filmach ogromna dociekliwość łączy się z czystą miłością do ruchomych obrazów. Tym razem autor wchodzi z kamerą w świat Kim Novak – gwiazdy kina klasycznego, pamiętanej głównie z podwójnej roli w „Zawrocie głowy” Alfreda Hitchcocka. Zaskakująco intymny, empatyczny portret artystki, która porzuciła Hollywood na rzecz malarstwa, różni się od tradycyjnych opowiastek biograficznych. Philippe zostawia bohaterce dużo miejsca na szczere, często gorzkie wyznania, szuka podobieństw między jej ikoniczną kreacją a prywatnymi losami, a wreszcie sam buduje z nią przyjacielską więź. Fragmenty filmów i archiwalia są uzupełnione wspomnieniami 91-letniej Novak. Jej biografia ukazuje, jak powszechne było uprzedmiotawianie kobiet w amerykańskim przemyśle filmowym. „Zawrót głowy” to opowieść o zrywaniu z niewygodnym ekranowym wizerunkiem i wybieraniu szeroko rozumianej niezależności. Dokument Philippe’a staje się więc czymś więcej niż tylko kinofilskim hołdem.
„Zawrót głowy Kim Novak”, materiały AFF
Lemoniadowy chrzest (reż. Chris Merola)
W pełnometrażowym debiucie Chrisa Meroli niby wszystko wydaje się znajome: zagubieni nastolatkowie, przewrażliwieni lub zbyt surowi rodzice, presja związana z nauką, religią i inicjacją. Twórca balansuje jednak między czułą historią o dojrzewaniu a bezwstydną komedią wymierzoną w absurdy katolickiego wychowania. Kiedy John poznaje zbuntowaną Lilith, nie wie jeszcze, jakich bluźnierczych czynów będzie musiał się dopuścić, by dowieść swej miłości. Na ręce patrzy mu nie tylko Bóg, ale i wiecznie zatroskana matka... „Lemoniadowy chrzest” inteligentnie bawi się ze schematami kina coming-of-age, pokazując całą niezręczność nastoletnich doświadczeń oraz nieprzystawalność katolickich zasad do młodzieńczego sposobu myślenia. Merola narusza religijne świętości nie po to, by kogokolwiek szokować, lecz by stopniowo wyzwalać swoich bohaterów z pętli nieuzasadnionej winy, wstydu i żalu. Na pierwszym planie świetnie sprawdza się Jack Ryan, którego pamiętamy z „Asteroid City”, a codzienne rozterki jego bohatera nietrudno odnieść do bliskich nam realiów. Po seansie nie będziecie się już bali prywatnych katolickich szkół. Film jest dostępny w ramach 16. TAURON American Film Festival online.
„Lemoniadowy chrzest”, materiały AFF
Lucky Lu (reż. Lloyd Lee Choi) – dostępny także online
Wbrew tytułowi, na twarzy Lu Jia Chenga nie widać oznak szczęścia. Dostawca jedzenia traci rower, bez którego nie może pracować, ma problem ze świeżo wynajętym mieszkaniem, a po latach rozłąki do Nowego Jorku przybywają jego żona i córka. Dwa dni z życia Tajwańczyka będą przypominać istny koszmar. Lloyd Lee Choi nie rozsmakowuje się jednak w pokazywaniu udręki bohatera. Przez baczną obserwację mężczyzny, który desperacko walczy o przetrwanie, reżyser mówi coś głębszego o sytuacji imigrantów, prekariuszy oraz zwykłych mieszkańców amerykańskich metropolii. Nawet jeśli film nie mami nas wizją diaspory jako wspólnoty idealnej, przywraca wiarę w bezinteresowne gesty ludzkiej dobroci i współczucia. Scenariusz omija zaś rafy sentymentalizmu czy banału, skupiając się na słodko-gorzkiej relacji Lu z córką. Całość zyskuje dzięki pięknym melancholijnym zdjęciom Norma Li, a także oszczędnemu aktorstwu Chang Chena, który stał się ikoną kina chińskojęzycznego. Imponuje również nienachalny optymizm, z jakim Choi podsumowuje kameralną historię bohatera.
„Lucky Lu”, materiały AFF
Natchez (reż. Suzannah Herbert)
Film Suzannah Herbert zaczyna się niemal jak bajka – miękko oświetlone kadry odsłaniają przepych XIX-wiecznej rezydencji i pozwalają na nostalgiczną podróż w czasie. Historia Natchez, miasteczka w stanie Mississippi, nie ogranicza się jednak do świata bogatych plantatorów bawełny. Reżyserka powoli wciąga nas w bolesną opowieść o miejscu, które dzisiaj robi za atrakcję turystyczną, a kiedyś rozwijało się dzięki niewolnictwu. Śledzimy choćby zorganizowane wycieczki, w trakcie których przewodnicy proponują różne narracje na temat przeszłości. Szybko też orientujemy się, że Natchez to symboliczna arena dla ideowych sporów dzielących całe Stany Zjednoczone. Jedni otwarcie mówią tam o rasizmie i systemowej przemocy, inni wypierają lub celowo upraszczają prawdę o dawnej Ameryce. Herbert nikogo nie ocenia, raczej słucha, obserwuje, zadaje pytania. Z finezją wplata archiwalne materiały we współczesne fragmenty, sugerując, że ślady przeszłości widoczne są nie tylko w architekturze czy modzie. Jednocześnie udaje jej się nakreślić barwną panoramę lokalnej społeczności, w której zatwardziali konserwatyści żyją tuż obok queerowych środowisk. Ostatecznie „Natchez” dowodzi, że w 85 minut da się wiele powiedzieć o naszej paradoksalnej rzeczywistości.
Rachunek za dorosłość (reż. Joel Alfonso Vargas)
Joel Alfonso Vargas podąża śladami 19-letniego Rico – lekkoducha, który nielegalnie sprzedaje swoje koktajle na plaży, pali trawkę i ugania się za dziewczynami. Chłopak będzie musiał nagle dojrzeć, gdy koleżanka Destiny poinformuje go, że zaszła w ciążę. Odtąd młodzi zamieszkają razem w domu rodzinnym bohatera. W długich statycznych ujęciach reżyser przygląda się ekspresowemu dorastaniu Rico i Destiny oraz eskaluje konflikty między nim a zapracowaną matką i pyskatą siostrą. Film dobrze wyczuwa emocjonalne napięcia, które powoli rozsadzają ciasną przestrzeń mieszkania, a aktorzy z wielką naturalnością ścierają się na ekranie. „Rachunek za dorosłość” staje się bardzo trzeźwym, krytycznym obrazem młodego mężczyzny, który nie zna pojęcia odpowiedzialności i pomału uczy się przełamywać złe wzorce. Vargas tworzy zarazem niepowtarzalną widokówkę z Bronxu, na którym się wychował, i daje nam wgląd w życie dominikańskiej mniejszości. Jego film oddycha uliczną energią, hip-hopem, atmosferą lata, ale i nastrojem dojmującego smutku. To przecież opowieść o bezpowrotnej utracie młodości, o absolutnym końcu taryfy ulgowej.
„Rachunek za dorosłość”, materiały AFF
Butch Cassidy i Sundance Kid (reż. George Roy Hill)
16 września zmarł Robert Redford, jeden z najważniejszych hollywoodzkich aktorów, który stał się absolutną gwiazdą na przełomie lat 60. i 70. AFF upamiętni go pokazem wybitnego filmu „Butch Cassidy i Sundance Kid” z 1969 roku. Luźno oparta na faktach historia dwóch przestępców, którzy napadają na pociągi, to wzorzec kina kumpelskiego, zabawa z kodami westernu oraz elegia dla Dzikiego Zachodu. Reżyser George Roy Hill nie tylko umocnił legendę tytułowych bohaterów, ale i zrobił z nich bodaj najsympatyczniejszych rabusiów w dziejach gatunku. Duża w tym zasługa mistrzowskiego duetu Robert Redford-Paul Newman, który powrócił jeszcze w kryminalnym „Żądle”. Film ma w sobie urok łotrzykowskich opowieści, odpowiednią dawkę humoru i wrażliwości, a nawet epicki rys za sprawą szerokoekranowych zdjęć Conrada Halla. W pamięć zapadają oczywiście sceny jazdy na rowerze do piosenki „Raindrops Keep Fallin’ on My Head” czy efektownego skoku do kanionu. Puenta jest jednak wyjątkowo gorzka – u schyłku starego świata coraz trudniej odróżnić prawo od przemocy. „Butch Cassidy i Sundance Kid” prowokuje więc do rewizji naszych wyobrażeń o Dzikim Zachodzie.
„Butch Cassidy i Sundance Kid”, materiały AFF
Czerwona linia (reż. Sidney Lumet)
Klasyk kina zimnowojennego, który zostanie pokazany w sekcji „Polityka na ekranie”. Błąd komputera sprawia, że grupa amerykańskich bombowców leci na Moskwę. Prezydent, w porozumieniu z wojskowymi i naukowcami, musi podjąć decyzje, które przesądzą o ewentualnym wybuchu wojny nuklearnej. Posługując się narracją wieloosobową, gwałtownymi zbliżeniami i rozbudowaną warstwą dźwiękową, Sidney Lumet tworzy niepokojącą wizję świata na krawędzi zagłady. Reżyser odwołuje się tyleż do lęków z okresu kryzysu kubańskiego (film miał premierę w 1964 roku), co do uniwersalnego strachu przed całkowitym końcem ludzkości. Sekwencje nerwowych rozmów między politykami i generałami są popisem budowania dramaturgii, a jednocześnie układają się w moralną rozprawę wagi ciężkiej. „Czerwona linia” zadaje jakże aktualne pytania o utratę kontroli nad maszynami, granice odpowiedzialności elit politycznych czy istnienie tzw. wyższego dobra. W obsadzie błyszczą Henry Fonda jako idealistyczny prezydent i Walther Mathau grający mefistofelicznego profesora Groeteschele.
„Czerwona linia”, materiały AFF