I taki to był tydzień w kulturze. Afera po Bielskiej Jesieni i otwarcie Pawilonu Tańca nad Wisłą
( 14.11.2025 )
W tym roku malarstwo okazało się zabójcze dla tych, którym nie podoba się nowy infantylizm w sztuce, czyli wracanie do przedakademickich języków ekspresji. Tych samych, które polska edukacja stara się wypędzić z dzieci już mniej więcej od drugiej klasy podstawówki.
Pewnie słyszeliście, że sztuka znów umarła – a właściwie umarło malarstwo. Zabite zostało przez Gosię Mycek, a do morderstwa doszło w najmroczniejszym miejscu w Polsce, czyli w BWA Bielsko-Biała, które to nie pierwszy raz stało się sceną śmierci malarstwa.
Dziesięć lat temu biennale wygrała Martyna Czech – i też zabiła malarstwo. W tym roku malarstwo okazało się zabójcze dla tych, którym nie podoba się nowy infantylizm w sztuce, czyli wracanie do przedakademickich języków ekspresji. Tych samych, które polska edukacja stara się wypędzić z dzieci już mniej więcej od drugiej klasy podstawówki.
To nie jest postawa ani nowa, ani nasza, ani wyjątkowa, ale obrońców i obrończyń malarstwa tegoroczny werdykt bardzo zabolał, więc zasypali internet wzburzonymi komentarzami. Nie muszę nic dodawać, już dosyć powiedziano na temat tego, że obrzucanie obrazów hejtem jest tylko pretekstem - maskowaniem wrogości wobec samej osoby artystycznej lub jej podejścia do sztuki i życia. Jakie to podejście? Poczytacie na łamach Mint. Ale ja bym się zatrzymał przy tym „malowaniu jak dziecko", bo może rzeczywiście Polacy nienawidzą, a przynajmniej bardzo wstydzą się dzieci – tych dzieci w sobie samych.
„Odpoczywać to ja będę w grobie”, Galeria ESKAEM, Gdańsk, 2021, fot. Daria Szczygieł
W każdym razie malarstwo tak naprawdę nie umarło. Niestety w tym tygodniu rzeczywiście odeszli od nas Andrzej Świetlik, wybitny fotograf, autor zdjęć m.in Kory i Grzegorza Ciechowskiego, współtwórca Łodzi Kaliskiej, oraz Gerard Lebik, współtwórca Sanatorium Dźwięku w Sokołowsku, jednego z najważniejszych festiwali muzycznych w Polsce.
Andrzej Świetlik
Plusem tego tygodnia w kulturze jest otwarcie Pawilonu Tańca, który będzie miał siedzibę tam, gdzie niegdyś działało Muzeum Sztuki Nowoczesnej, czyli nad Wisłą w Warszawie. Minusem – to, że Jan Rodzeń został ponownie wybrany przewodniczącym Klubu Księgarza w Polsce.
A więc odpowiedź na pytanie, czy często się uśmiecham, wciąż brzmi: NIE!
No i wciąż nie wiemy, czy laureatka Bookera, powieść Flesh Davida Szalaya, zostanie w Polsce wydana.
I taki to był tydzień w kulturze.
Pawilon Tańca i Innych Sztuk Performatywnych, fot. mat. prasowe