I taki to był tydzień w kulturze. Cała Polska Chopinowska i kradzież w Luwrze
( 24.10.2025 )
W Paryżu otwiera się wystawa Gerharda Richtera, trwają targi, które dla niepoznaki nazywają się Art Basel, a wszyscy i tak mówią o tym, jak dwójka złodziei podstawiła pod Luwr drabinę i w akcji trwającej może 5, może 7 minut obłowiła się na 100 milionów dolarów.
Cała Polska Chopinowska! Fajne to były trzy tygodnie w kulturze. Wszyscy się trochę znaliśmy na fortepianach, na nokturnach, na dyrygenturze. Pomysł, który pojawił się niemal sto lat temu – żeby konkursami przyciągać ludzi do świata kultury – działał wtedy i działa dziś. Ktoś wygrał, ktoś przegrał, a my, jak mówił Włodzimierz Szaranowicz o Adamie Małyszu, żyliśmy życiem zastępczym. Nie rozumiem tylko dwóch rzeczy: dlaczego kulminacja tych zmagań przypada na godzinę drugą w nocy czasu wschodnioeuropejskiego oraz w czym niby Eric Lu jest gorszy od Bruce’a Liu.
Eric Lu, Finał XIX Konkursu Chopinowskiego, materiały prasowe Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina
Czy da się zrobić dobry film o Bruce’u Springsteenie? Niestety jeszcze nie wiem, chociaż w tym tygodniu zobaczyłem film o Bruce’u Springsteenie. „Ocal mnie od nicości” pokazuje, jak ledwie trzydziestoletni Springsteen po pierwszej fali sukcesów na początku lat 80. chce nagrać płytę akustyczną, cichą i osobistą, płytę, która w żaden sposób nie wpisuje się w politykę wydawnictwa czekającego na kolejne hity radiowe i wielką trasę. Chce stworzyć projekt, który potem okaże się „Nebraską”, jedną z najpiękniejszych płyt w historii rocka. I to jest świetny pomysł: pokazać biografię przez pryzmat krótkiego, najmniej widowiskowego epizodu, bez wielkiej sceny, bez sławy, bez „Born in the U.S.A.”, które — jak sugeruje film — jest produktem ubocznym znacznie głębszych przeżyć. I gdyby ten film był tylko opowieścią o tym, że warto stawiać na coś, w co się wierzy, otaczać się dobrymi ludźmi i brnąć wbrew zasadom — to byłaby jedna z lepszych historii odkręcających mity o wielkich twórcach. Ale ten film ma jeszcze inne ambicje: chce opowiedzieć o facecie, który mimo abstynencji dalej cierpi, a źródłem cierpienia jest (a jakże) dzieciństwo. Nie było takie znów najgorsze, ale dobre też nie było, więc i on teraz jest człowiekiem nie takim najgorszym, ale dobrym też nie. I tu film się rozjeżdża, bo zamiast opowieści o muzyku, która byłaby dobra sama w sobie, dostajemy historię o tym, że facet — nawet gwiazda rocka — może czasem poprosić o pomoc terapeutę.
„Springsteen: Ocal mnie od nicości”, materiały prasowe 20th Century Studios, © 2025 20th Century Studios
W Paryżu otwiera się wystawa Gerharda Richtera, trwają targi, które dla niepoznaki nazywają się Art Basel, a wszyscy i tak mówią o tym, jak dwójka złodziei podstawiła pod Luwr drabinę i w akcji trwającej może 5, może 7 minut obłowiła się na 100 milionów dolarów.
Dla mniej wtajemniczonych: jest niedziela, 19 października. Godzina 9.30. Pod Luwr, od strony Sekwany, podjeżdża furgonetka, z furgonetki wysuwa się długa na kilka metrów drabina z koszem, w którym dwójka ludzi wjeżdża na balkon — z którego już tylko krok do galerii, w której zgromadzone są klejnoty i jubilerskie dzieła sztuki prezentowane w muzeum. Piłą tną szybę, kruszą szkło w gablotach i wyciągają z nich między innymi kolczyki należące do drugiej żony Napoleona Bonaparte, naszyjnik ze szmaragdami, tiarę i koronę cesarzowej Eugenii, którą gubią po drodze, gdy zmywają się z miejsca na dwóch skuterach. Zgodnie z wyceną podawaną w mediach ich łupy warte były mniej więcej 100 milionów dolarów, czyli 350 milionów złotych. Mniej więcej połowę tego, ile kosztowała budowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Czyli dużo.
A skoro przy MSN jesteśmy, to może złodzieje wcale nie ukradli tej pracy — może oni po prostu odebrali depozyt, który zostawili tam wiele lat temu! Ciekawe tylko, czy precjoza trafią kiedyś na aukcję!
I taki to był tydzień w kulturze.
Luwr, fot. Andreas Ebner / Pexels