I taki to był tydzień w kulturze. Nieznane filmy Magdaleny Abakanowicz i recenzja „Poradnika Bezpieczeństwa”
( 20.02.2026 )
Książka, która miała trafić do 30 milionów osób w kryzysie polskości, okazała się najdroższym projektem literackim w historii Polski, bo jego druk i dystrybucja pochłonęły 45 milionów złotych. W efekcie powstały książki/broszury, które ustawione jedna na drugiej utworzyłyby wieżę o wysokości 120 kilometrów. Oto fenomen na skalę książki telefonicznej, który na łamach „Dwutygodnika” opisał Grzegorz Wysocki.
Zmarł Robert Duvall, człowiek, którego film sprawił, że do dziś pamiętam, czym jest napalm, choć nie byłem ani w Wietnamie, ani nawet w wojsku.
Robert Duvall w filmie „Czas Apokalipsy” (1979) w reż. Francisa Forda Coppoli
Zmarł też reżyser Frederick Wiseman, dzięki któremu zwiedziłem Central Park na wiele lat przed pierwszą podróżą do Nowego Jorku. Był dokumentalistą, który godzinami stał z kamerą i czekał na odpowiednie ujęcie, jak w najlepszym jego dokumencie, „In Jackson Heights” z 2015 roku. Może dlatego większość jego dzieł trwa trzy, cztery godziny. Zasypiasz, budzisz się, i nadal jesteś w centrum zdarzeń.
„In Jackson Heights”, reż. Frederick Wiseman
A skoro mowa o materiałach wideo – w weekend w warszawskiej pracowni Wandy Czełkowskiej miałem okazję zobaczyć jeden z ponad sześćdziesięciu niedawno odnalezionych filmów Magdaleny Abakanowicz. Czarno-biały klip, w którym Abakanowicz snuje się po mieście z kamerą, przypomina kroniki Wisemana. Ale niektóre z pozostałych filmów (podobno) mają być opowieścią o rzeźbach artystki. Czekamy na prawdziwy skarb.
Fot. Archiwum Fundacji Marty Magdaleny Abakanowicz-Kosmowskiej i Jana Kosmowskiego
I na koniec kronika rzeczy, których zazdroszczę. A zazdroszczę osobom dwutygodniczym pomysłu i wspaniałej realizacji pomysłu na recenzję „Poradnika Bezpieczeństwa”. Książka, która miała trafić do 30 milionów osób w kryzysie polskości, okazała się najdroższym projektem literackim w historii Polski, bo jego druk i dystrybucja pochłonęły 45 milionów złotych. W efekcie powstały książki/broszury, które ustawione jedna na drugiej utworzyłyby wieżę o wysokości 120 kilometrów. Oto fenomen na skalę książki telefonicznej, który na łamach „Dwutygodnika” opisał Grzegorz Wysocki. I chociaż oczekiwałbym jeszcze kilku zdań na temat stylu i interpretacji niepokojących rysunków zawartych w Poradniku, i tak czuję, że przeczytałem prawdopodobnie najlepszą literacką recenzję tego roku.