Leonora Carrington, fot. Hermann Landshoff
Leonora Carrington, fot. Hermann Landshoff

Kula z pajęczej sieci. O biografii Leonory Carrington „Surrealistyczne przestrzenie”

( 05.02.2026 )

Ojciec Leonory sprzeciwiał się artystycznym zainteresowaniom córki i próbował ograniczyć jej niezależność. Szczęśliwie udało się jej zadecydować o własnym losie.

Jest maj 2021 roku. Joanna Moorhead przylatuje do Meksyku i przekracza próg „misternie odtworzonego, starannie zaaranżowanego wnętrza” domu Leonory Carrington – ikony surrealizmu, a zarazem jej kuzynki, która zmarła 10 lat wcześniej. Uwagę Moorhead przykuwają rzeczy, które wyglądają zupełnie „jak dawniej”: garnki i patelnie wiszące nad zlewem, opisane słoiczki z przyprawami, cerata w kwiatowy wzór, wełniany kardigan na oparciu krzesła. Żółte karteczki z numerami telefonów, pocztówki, półki zapełnione książkami. Przedmioty nie tylko łączą teraźniejszość z przeszłością, ale i umożliwiają utrzymanie w ruchu – a tym samym przy życiu – resztę opowieści, krążącą między nimi jak krew.

Ostatni surrealistyczny obraz

Opis odtworzonego domu, który przytacza Joanna Moorhead, posłużył autorce książki „Surrealistyczne przestrzenie. Życie i sztuka Leonory Carrington” (Smak Słowa, 2025) jako zakończenie biografii artystki. Decyzja wydaje się naturalna, skoro biografia została napisana chronologicznie, a rekonstrukcja domu Carrington należy już do jej pośmiertnych dziejów. Mimo to opis domu Leonory zaskakująco trafnie domyka całość książki także na innych poziomach.

„Po wejściu do tego pomieszczenia można było odnieść wrażenie, że Leonora wyszła tylko na moment – do łazienki albo po butelkę tequili, którą trzymała na najwyższej półce w szafie na piętrze” – odnotowuje autorka. Moorhead wskrzesza Leonorę, bazując przede wszystkim na przedmiotach, które ta po sobie zostawiła. Ten akt wskrzeszania demaskuje znacznie gęstszą sieć połączeń, bo książki na półkach są nierozerwalnie związane z zagadnieniami, które interesowały artystkę – z okultyzmem, kabałą, ziołolecznictwem czy szamanizmem. A na przykład podręcznik pt. „Expert Obedience Training for Dogs” (Profesjonalny trening posłuszeństwa dla psów) bezpośrednio przenosi nas do maltanki Yeti, która towarzyszyła Leonorze w ostatnich latach jej życia. Wnętrze domu obrasta w cienkie linki, które wychodzą daleko poza granice Meksyku. Żeby w pełni zrozumieć takie drobnostki, jak chociażby układ mebli Leonory w momencie jej śmierci, musielibyśmy cofnąć się do czasów artystki w Nowym Jorku, Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii. Dokładnie tak samo dotyczy jej obrazów.

Dziękujemy!

Leonora Carrington, „Zielona herbata”, 1942

Joanna Moorhead jest tego dogłębnie świadoma. Udowadnia to na przykład opis obrazu pt. „Aromatyczna kuchnia babki Moorhead” z 1975 roku. Autorka stwierdza, że dzieło 

*Reklama

sugeruje fuzję wielu światów, w których toczyło się dzieciństwo Leonory. Z biegiem czasu na owe połączone światy nakładały się niezliczone warstwy doświadczenia, zgromadzonego przez nią w ciągu dziewięćdziesięciu czterech lat. Kuchnia babki Moorhead jest osadzona w przestrzeni, którą Leonora pamiętała ze szczegółami kilkadziesiąt lat później (...). Na tę scenerię (...) artystka nałożyła inne światy – przede wszystkim świat wspomnianych opowieści, baśni i legend.

W dalszej części tekstu Moorhead decyduje się na bardziej szczegółowe odczytanie znaczeń, pisząc na przykład, że papryka na stole odnosi się bezpośrednio do domu Leonory w Meksyku. Biorąc pod uwagę, że Moorhead łączyła z artystką bliska relacja – w latach 2006–2011 odwiedzała ją dwa razy w roku, zwykle wiosną i jesienią – można spokojnie uznać, że jej interpretacje nie są bezpodstawne.

Dziękujemy!

Leonora Carrington, „Aromatyczna kuchnia babki Moorhead”, 1975

Domy jak ciało

Podobnie jak wystrój zrekonstruowanego domu, tak i obrazy Leonory Carrington służą Joannie Moorhead do mówienia zarówno o tym, co niewidoczne, jak i o tym, co minione. Ukazuje subtelną sieć powiązań między jej twórczością i doświadczeniami autobiograficznymi. „Jak zawsze u Leonory, wszystko było ze sobą połączone” – pisze w kontekście wymiotów, które były reakcją Leonory na aresztowanie Maxa Ernsta w 1940 roku. Zdaniem Moorhead wymiociny nie tyle opuszczały żołądek artystki, co znajdujące się w nim „siedlisko społeczeństwa”odpowiedzialne za jej osobistą tragedię. Sama Leonora myślała podobnie. Wracając do tamtego czasu w swoich wspomnieniach, pisała: 

*Reklama

Miałam nadzieję, że te spazmy, szarpiące moim żołądkiem niczym trzęsienie ziemi, złagodzą mój smutek. Teraz wiem, że to był tylko jeden z aspektów tych wymiotów. Zdałam sobie sprawę, jak niesprawiedliwe jest społeczeństwo, i chciałam najpierw się oczyścić, a później wznieść się ponad jego przeraźliwą nieudolność.

Ta sieć obejmuje również miejsca. W powieści „Trąbka do słuchania”, która ukazała się w 1974 roku, Leonora pisała, że „domy są jak ciało, a my jesteśmy związani ze ścianami, dachami i meblami tak samo, jak jesteśmy uzależnieni od naszych wątrób, kręgosłupów, skóry i krwiobiegu”. Nic więc dziwnego, że w biografii artystki tyle uwagi poświęca się właśnie miejscom, w których mieszkała.

Ważnym wątkiem w twórczości Carrington jest Crookhey Hall, dom jej wczesnego dzieciństwa. To gotycka posiadłość z szarego piaskowca, ozdobiona wieżyczkami i wyposażona w obszerny, zadaszony ganek. Ponad gankiem umieszczono kamiennego ptaka, symbol całego budynku, nawiązujący do nazwiska pierwszego właściciela, pułkownika Birda. Leonora całe życie próbowała uciec od Crookhey Hall, nigdy jednak nie udało jej się całkowicie wymazać jego wpływu. Szczególnie wymowny jest obraz „Ptasia kąpiel II” (1978), przedstawiający ptaka – symbol domu – kąpanego w naczyniu przez kobietę w czerni. Towarzyszy jej złowroga postać w masce, przypominająca „lekarza zadżumionego”. Na drugim planie, w centralnym punkcie kompozycji, widać budynek podobny do Crookhey Hall. Z jego okien i drzwi przebija pustka. Nie jest już pełnoprawnym domem, a skorupą. Mimo dysfunkcji zdaje się panować nad całą sceną, a wręcz ją nawiedzać.

Dziękujemy!

Leonora Carrington, „Ptasia kąpiel II”, 1978

Posępna atmosfera domu wzbudzała w Leonorze lęk i poczucie osaczenia. Zamożna, surowa rodzina oczekiwała od niej podporządkowania i zachowania zgodnego z klasowymi normami. Mimo że Crookhey Hall uformował wyobraźnię artystki, stanowił przy tym symbol opresyjnego wychowania i sztywnych konwenansów, w jakich dorastała. Ojciec Leonory sprzeciwiał się artystycznym zainteresowaniom córki i próbował ograniczyć jej niezależność. Szczęśliwie udało się jej zadecydować o własnym losie.

Nie do pary

W 1927 roku rodzina Leonory przeprowadza się do nowego domu, w oddalonej o 20 mil wsi Silverdale. Joanna Moorhead pisze o nim: 

Dziękujemy!
( Sztuka ) ( Esej ) ( Katarzyna Wąs )

Gdzie miejsce dla sztuki? Bielska Jesień 2023

Hazelwood Hall był tak odmienny od posępnego, gotyckiego Crookhey, jak tylko można sobie wyobrazić. Crookhey był ciemnoszary, Hazelwood – kremowy. Crookhey wydawał się posępny i odpychający, Hazelwood – przyjazny i gościnny. Ostre krawędzie Crookhey kontrastowały z łagodnie zaokrąglonymi kształtami Hazelwood (...).

Niedługo po przeprowadzce Leonora zostaje wysłana do szkoły z internatem. Prowadzona przez zakonnice szkoła New Hall okazuje się kolejnym miejscem – zaraz po domu rodzinnym – do którego artystka nie pasuje. Joanna Moorhead wspomina, że w ciągu całego życia Leonora chciała zabić tylko jedną osobę – dyrektorkę szkoły St. Mary’s. Artystka dokładnie pamiętała powód swojej nienawiści: „Pewnego dnia, kiedy przez przypadek włożyłam buty nie do pary, [matka Ignatius] na oczach całej szkoły powiedziała: «Leonora Carrington. Rozpaczliwie próbuje być inna»”.

W kolejnych latach życia „inność” staje się dla Leonory normą (a może i od początku nią była). Podczas kolacji z surrealistami smaruje stopy musztardą. Na przyjęciach pojawia się w męskich garniturach, utrzymuje otwarte relacje romantyczne i seksualne, praktykuje magię. Podąża za namiętnościami, które uważa za słuszne.

Dziękujemy!

Leonora Carrington,Bez tytułu, ok. 1980. Kawalerka, w której mieszkała Leonora Carrington w Nowym Jorku w latach 70. i 80.  XX wieku

Punkty na mapie

W 1936 roku Carrington rozpoczyna studia w Szkole Sztuk Pięknych w Chelsea w Londynie. Rok później poznaje Maxa Ernsta – niemieckiego surrealistę, z którym wchodzi w związek. W tym samym roku oboje przenoszą się do Saint-Martin-d’Ardèche na południu Francji. Ten okres zostaje opisany bardzo szczegółowo: dowiadujemy się o hodowaniu kur, rzeźbach z przypadkowych przedmiotów, „piciu wina i miłosnych igraszkach”. Po wybuchu II wojny światowej Ernst zostaje internowany przez Francuzów, a Leonora ucieka do Hiszpanii. W 1940 roku trafia do Santanderu, gdzie zostaje umieszczona w zakładzie psychiatrycznym. Rok później relacje z pobytu publikuje w nowojorskim czasopiśmie surrealistów „VVV”. Po zwolnieniu ze szpitala, z pomocą rodziny i przyjaciół, wydostaje się z kraju i w 1941 roku dociera przez Lizbonę do Nowego Jorku. Przebywa tam w latach 1941–1942, uczestnicząc w życiu artystycznym surrealistów na emigracji. W Nowym Jorku poznaje meksykańskiego poetę Renato Leduca, z którym zawiera fikcyjne małżeństwo, aby uzyskać wizę i legalnie opuścić Stany Zjednoczone. W 1942 roku oboje wyjeżdżają do Meksyku. W Mieście Meksyk Carrington mieszka przez kolejne dekady i tam wychodzi ponownie za mąż, za węgierskiego fotografa Emerica „Chikiego” Weisza. Rodzi dwóch synów i związuje się ze środowiskiem artystek surrealistek, m.in z Remedios Varo i Kati Horna. W latach 1968–1992 Carrington mieszka także w Nowym Jorku i Chicago. W 1992 roku powraca na stałe do Meksyku, gdzie pozostaje aż do śmierci w 2011 roku.

Dziękujemy!

Leonora Carrington, „Mężczyźni ptaki z Burnley”, 1970

Najpierw gra, potem zasady

„Surrealistyczne przestrzenie” są przede wszystkim poświęcone okresowi od 1937 do 1968 roku, czyli od momentu spotkania z Maxem Ernstem aż do ustabilizowania się Carrington w Meksyku. Wydarzenia z tych lat są przez Moorhead relacjonowane bardzo szczegółowo. Nie wiem, czy taka była intencja autorki (a może samej Leonory), ale ilość miejsca poświęconego w książce Maxowi Ernstowi sprawia wrażenie, że to on, na tle pozostałych kochanków, odegrał w życiu artystki kluczową rolę. To dość zaskakujące, bo Leonora niejednokrotnie musiała mierzyć się z tym, że pozostawała w cieniu starszego, bardziej znanego i doświadczonego malarza. O jej ostatnim i najdłuższym związku – z węgierskim fotografem Chikim – dowiadujemy się bardzo niewiele.

Propozycja Normana Leto, żeby przy pomocy trójwymiarowych wizualizacji przedstawiać losy różnych postaci („Sailor”, 2010), może dużo zdziałać w rozmowie o życiu Carrington. Jak wygląda bryła życia Leonory? Dla mnie – dla której „Surrealistyczne przestrzenie” były pierwszym dokładniejszym źródłem wiedzy o artystce – to pajęcza sieć uformowana w idealną kulę. Chaos i niesprawiedliwe wydarzenia, którym Leonora musiała stawić czoła, zadomowiły się na jej obrazach, współgrając z mitologicznymi stworami, końmi na biegunach i efemerycznymi krajobrazami. Gdyby istniał tylko jeden przepis na idealną kulę, nie mógłby powstać żaden ze światów Leonory. Na szczęście przepisów na udaną artystyczną biografię jest nieskończenie wiele.

okładka

 

Joanna Moorhead, „Surrealistyczne przestrzenie”
tłumaczenie: Agnieszka Nowak-Młynikowska 
Smak Słowa, 2025

( Mintowe Ciasteczka )

Nasza strona korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak to działa, zapraszamy na stronę Polityka Prywatności.