Claudia Rankine fot. materiały organizatorów
Claudia Rankine, fot. materiały organizatorów

() Patronat

Patrzenie też jest przywilejem. O twórczości Claudii Rankine

( 25.06.2026 )

Rozmyślając nad esejem o twórczości Claudii Rankine – autorki wciąż zaskakująco u nas nieznanej, która pierwszy raz odwiedzi Polskę w trakcie Festiwalu Miłosza w Krakowie – niemal od razu ustawiłam ją w swojej głowie obok Annie Ernaux.

Obie wykorzystują własne doświadczenie nie po to, by opowiadać o sobie, ale by analizować szeroko zakrojone problemy i procesy społeczne. Obie rozbijają tradycyjne formy autobiografii. Obie traktują pamięć jako rodzaj politycznego archiwum. Obie piszą chłodno, precyzyjnie, bez sentymentalnych ozdobników. I wydało mi się to wszystko na tyle oczywiste, że odruchowo umieściłam Rankine dokładnie tam, gdzie współczesna humanistyka nauczyła mnie umieszczać interesujące autorki.

Ponowna lektura „Obywatelki”, książki poetyckiej, a zarazem wizualnego eseju, szybko wytrąciła mnie z tej intelektualnej strefy komfortu. W pewnym momencie Rankine przywołuje słynne zdanie Zory Neale Hurston: „Czuję się najbardziej kolorowa, kiedy zostaję rzucona na ostre białe tło". (Tłumaczka książki, Joanna Mąkowska, przekłada „sharp white background” jako „wyraźne białe tło”; ja sama używam słowa „ostre”, by zachować tnące, kontrastowe skojarzenia, które wywołuje angielskie „sharp”.) To jedno z tych zdań, które z początku brzmią trywialne – ale po chwili zaczynają pracować przeciwko czytelnikowi. Uświadomiłam sobie, że stawiając Rankine, która za swój najważniejszy temat obrała rasę,  obok białej autorki, i próbując wpisać ją w dobrze znaną mi europejską opowieść o pamięci, awansie społecznym i klasowym wyobcowaniu, powieliłam ten sam gest, który od lat szkodzi jej pisarstwu. Uznałam najbardziej mi dostępne kategorie za uniwersalne, a własny punkt widzenia – za neutralny. To, co miało być interpretacją, okazało się unieważniającym aktem przejęcia.

Najłatwiej jest rozumieć to, co można przełożyć na znane sobie pojęcia; znacznie trudniej natomiast jest dostrzec granice tych pojęć. Nie chodzi więc o to, że porównanie Rankine z Ernaux było całkowicie błędne. Przeciwnie – było aż nazbyt przekonujące. Problematyczność tego skojarzenia polegała na wygodzie. A wygoda w lekturze, podobnie jak przezroczystość tła, rzadko bywa niewinna.

*Reklama

Być może od tego należałoby zacząć opowieść o Claudii Rankine: od podejrzenia, że przezroczystość nie jest cechą świata, lecz przywilejem patrzącego.

Życie Claudii Rankine można by opisać jako kolejną z odsłon ulubionej fantazji współczesnego Zachodu: historię awansu, w której talent, edukacja i determinacja torują drogę z peryferii do centrum. Urodzona w 1963 roku w Kingston na Jamajce, jako siedmiolatka wyemigrowała wraz z rodziną do Nowego Jorku. Dorastała na nowojorskim Bronksie, studiowała w prestiżowym Williams College – gdzie jedną z jej wykładowczyń była przyszła noblistka Louise Glück – a następnie na Uniwersytecie Columbia. Publikowała kolejne tomy poetyckie, wykładała na najważniejszych amerykańskich uczelniach, otrzymała m.in. National Book Critics Circle Award (za „Obywatelkę”), Bobbitt Prize Biblioteki Kongresu oraz stypendium MacArthura, zwane potocznie „grantem dla geniuszy”. Dziś bezsprzecznie należy do grona najbardziej wpływowych i rozpoznawalnych amerykańskich poetek, eseistek i intelektualistek.

Łatwo zauważyć, dlaczego biografia i twórczość Rankine poddają się lekturze posiadającej proste tezy. Od dwóch stuleci zachodnia nowoczesność opowiada emancypację przede wszystkim jako ruch: z prowincji do metropolii, z podporządkowania do sprawczości, z niewidzialności do uznania. W tej opowieści awans jest nie tylko faktem społecznym, ale także podstawową metaforą sukcesu. Problem polega na tym, że niemal całe jej pisarstwo zaczyna się w miejscu, w którym emancypacyjna fabuła traci swoją moc domknięcia.

Niezręczność i dwuznaczne sytuacje

W jednym z fragmentów otwierających „Just Us” Rankine opisuje swój lot pierwszą klasą. To ważny szczegół, bo zgodnie z logiką liberalnej nowoczesności, opowieść powinna się w tym momencie skończyć: migrantka z Jamajki dotarła tam, dokąd miała dotrzeć, a narracja o awansie osiągnęła swój szczęśliwy finał. Tymczasem biały współpasażer ostentacyjnie wyprzedza ustawioną w kolejce do wejścia na pokład poetkę, odruchowo zakładając, że przecież czarna kobieta nie może pozwolić sobie na lot pierwszą klasą. W jeszcze innym fragmencie nieznajomy bez skrępowania opowiada Rankine, że akcja afirmatywna odebrała jego synowi miejsce na prestiżowej uczelni, nie zastanawiając się nad tym, jaki stosunek do tematu ma jego czarna rozmówczyni. Nie są to sceny spektakularne – ich waga bierze się z banalności. Rankine nie opisuje świata segregacji ani formalnego wykluczenia. Przeciwnie – pokazuje, że rewersem niewidzialności jest nadmiar widzialności. Ostre białe tło, które kształtuje codzienne życie czarnych osób.

Należy podkreślić, że „Just Us”, podobnie jak wydana w Polsce w ubiegłym roku nakładem wydawnictwa Karakter „Obywatelka”, nie są jedynie zapisem nieporadnych, dwuznacznych mikrosytuacji i napięć. Obok scen podobnych do tej z samolotu Rankine umieszcza na przykład obszerny esej poświęcony Serenie Williams, pokazując, w jaki sposób przestrzeń publiczna interpretuje emocje czarnej kobiety. Te same gesty gniewu, frustracji czy pewności siebie, które u innych zawodniczek uchodzą za przejaw temperamentu albo sportowej ambicji, w przypadku Williams wciąż odczytywane są jako dowód agresji i braku samokontroli czarnej kobiety. Kilka stron dalej autorka  przywołuje śmierć Marka Duggana i londyńskie zamieszki z 2011 roku. W innym miejscu kompiluje długą listę nazwisk, m.in. Jordana Davisa, Michaela Browna, Erica Garnera – osób, których śmierć z rąk policji lub uzbrojonych cywilów wywołała ogólnokrajową debatę o rasizmie i przemocy wobec czarnych obywateli w Stanach. To katalog ofiar, który w kolejnych wydaniach książki został rozszerzony o nowe nazwiska, ponieważ historia przemocy, którą opisuje Rankine, wciąż trwa.

Dziękujemy!

Claudia Rankine fot. materiały organizatorów

Jednym z najważniejszych patronów twórczości Rankine jest Frantz Fanon. W „Czarnej skórze, białych maskach” Fanon opisywał moment, w którym człowiek zostaje skutecznie zaszufladkowany przez cudze spojrzenie, zanim zdąży zaistnieć jako suwerenna jednostka. „Patrz, Murzyn!” – wykrzykuje dziecko w jednym z najbardziej znanych fragmentów książki. Rankine wraca do tej samej sceny pół wieku później, w epoce liberalnych uniwersytetów, programów inkluzywności i różnorodności, szumnych deklaracji o wielokulturowości. Jej namysł pozostaje spójny z tym, o czym opowiadał Fanon pół wieku wcześniej: co dzieje się z podmiotem, którego istnienie zostało formalnie uznane za równe innym, a mimo to nadal funkcjonuje on jako ktoś „z zewnątrz”? Rasizm trwa i niezmiennie strukturyzuje codzienność – zarówno w Stanach, jak i poza nimi. Dostęp nie jest tożsamy z przynależnością. I być może wokół tej niewygodnej prawdy skupia się istotna część pisarstwa Claudii Rankine.

Kolaż, esej wizualny, poemat?

Nieprzypadkowo książki Rankine od początku wymykają się gatunkowym klasyfikacjom. Trudno nazwać ją po prostu poetką, choć sama przedstawia się w ten sposób. Jej najważniejsze publikacje przypominają raczej eklektyczne laboratoria niż tradycyjne tomy poetyckie. Łączą wiersz, esej, dokument, fotografię, zapisy rozmów i materiały wizualne.

Dziękujemy!
( Scena ) ( Rozmowa ) ( Katarzyna Kowalewska )

„Olga Tokarczuk nie traktuje poważnie swojej bohaterki ani jej walki”. Rozmowa z reżyserką Ewą Platt

W „Don’t Let Me Be Lonely” Rankine umieszcza obok poetyckich fragmentów fotografie rozmytych ekranów telewizyjnych, tworząc osobliwy zapis amerykańskiej żałoby po zamachach z 11 września 2001. „Obywatelka” posuwa ten eksperyment znacznie dalej. Książka jest jednocześnie poematem, esejem, dziennikiem-kroniką codziennego życia i albumem prac wizualnych. Nie bez powodu jurorzy National Book Critics Circle nie potrafili zdecydować, czy mają do czynienia z poezją czy z krytyką. Opisywane przez Rankine mikroagresje również nie dają się zamknąć w sztywnych ramach jednej definicji, bo rodzą się z trudnych do opisania impulsów. Są historiami uczuć, które pozostają w nas po trudnym przeżyciu, o atmosferze, którą pamiętamy z danego wydarzenia.

Po ukazaniu się „Obywatelki” w 2014 roku krytyka literacka opisywała ją jako opowieść o mikroagresjach. To określenie zrobiło zawrotną karierę, stając się swego rodzaju znakiem rozpoznawczym pisarstwa Rankine – a jednocześnie rozmyło wagę jej projektu literackiego. Rankine nie interesuje bowiem jedynie katalogowanie codziennych doświadczeń rasizmu. Autorka próbuje znaleźć język na wyrażenie tego, co czuje czarna osoba, która żyje w systemie powtarzających się „niefortunnych przypadków” – te dopiero w makroskali układają się w wyraźną całość. Z pisarstwa Rankine wyłania się obraz systemu wzmagającego strach i podejrzliwość, systemu, który nie pozwala ani na chwilę odetchnąć.

Jednym z najciekawszych zabiegów formalnych „Obywatelki” jest prowadzenie narracji w drugiej osobie liczby pojedynczej. Bohaterką książki nie jest „ja”, lecz „ty”. Ten pozornie prosty zabieg wywołuje osobliwy efekt. Czytelnicy zostają wciągnięci w sam środek opisywanych doświadczeń i nie mają komfortu wyboru – muszą utożsamić się z tym, co dzieje się w tekście. „Ty” jest tutaj nie tyle konkretną jednostką, co zuniwersalizowaną pozycją społeczną. To właśnie dlatego doświadczenia opisywane przez Rankine sprawiają wrażenie powtarzalnych. Nie należą wyłącznie do jednej biografii i są przerażająco powszechne.

*Reklama

Pod tym względem Rankine bliżej jest do autoetnografii niż do tradycyjnie rozumianej literatury faktu. Autorka bardziej niż na konkretnym wydarzeniu skupia się na jego konsekwencjach – śladzie pozostającym w ciele, języku i wyobraźni na długo po samym zajściu. Narratorka jej tekstów nie próbuje przesądzać o tym, czy dana sytuacja faktycznie była rasistowska. Dalece ważniejszy okazuje się być namysł nad tym, ile energii pochłania nieustanna konieczność dokonywania takich rozpoznań i co robi ona z uwagą, pamięcią i poczuciem bezpieczeństwa. Jak wygląda życie psychiczne człowieka zmuszonego do ciągłego monitorowania przestrzeni społecznej, w której nigdy nie wiadomo, czy właśnie wydarzyło się coś znaczącego, czy to kolejny niezręczny splot okoliczności. O tym właśnie pisał w „The Souls of Black Folk” Du Bois, gdy wskazywał na „podwójną świadomość”: doświadczenie życia pod ciężarem cudzego spojrzenia, nieustannego oglądania siebie cudzymi oczami i oceniania własnej wartości według norm świata, który odmawia niebiałym jednostkom pełnego człowieczeństwa.

Tu przebiega granica między „Obywatelką” a wspomnianym już, późniejszym „Just Us”. W pierwszej książce Rankine opisuje doświadczenie życia wewnątrz tej niepewności. W drugiej zaczyna zadawać kolejne niewygodne pytania: kto może pozwolić sobie na luksus nieodczuwania jej wcale? Innymi słowy, punkt ciężkości przesuwa się z doświadczenia osób przyciągających uwagę z powodu niebiałego koloru skóry na doświadczenie tych, którzy pozostają wobec tej kategorii niewidoczni. Autorka nie pisze więc tylko o tym, jak wygląda przeżywanie czarności, lecz o to, jak funkcjonuje białość jako niewidzialna norma.

Nieprzypadkowo właśnie tutaj twórczość Rankine zaczyna przesuwać się w stronę pytania o normę. W „Just Us” Rankine przestaje opisywać sytuacje, w których ktoś zostaje „wpisany" w kategorię rasową i wszystko, co z niej wynika – a zaczyna analizować warunki, które sprawiają, że ta kategoria może działać jako przezroczysta rama interpretacji. Jej metoda jest jednak bliższa obserwacji uczestniczącej niż moralnym osądom: nie pyta o intencje rozmówców, lecz o strukturę ich pewności – o to, skąd bierze się przekonanie, że świat można czytać bez uwzględniania własnego usytuowania.

„Białość" nie oznacza tu więc tylko koloru skóry czy prostej kategorii tożsamościowej. Jest epistemologiczną pozycją, która pozwala traktować własny punkt widzenia jako niewidoczny, a więc uniwersalny. Dlatego pytanie Rankine nie brzmi: «kim jesteś?», ale: «z jakiego miejsca możesz nie widzieć, że jesteś kimś?» Nie chodzi już o dopisanie kolejnego głosu do archiwum, lecz o ujawnienie, że samo archiwum zorganizowano według określonej logiki widzialności. Niemniej, rasa u Rankine pozostaje kategorią polityczną w najściślejszym znaczeniu tego słowa. Poznawczy wymiar białości i jej materialna historia – od niewolnictwa i segregacji po współczesną przemoc policyjną – nie stanowią dwóch odrębnych tematów. Są dwoma odsłonami tego samego porządku władzy.

Tak białe że aż przezroczyste

Na koniec wrócę do Zory Neale Hurston – oraz do własnego gestu interpretacji. Rankine nie cytuje jej bezpośrednio, lecz włącza ją do swojej opowieści przez pracę Glenna Ligona „Untitled (I Feel Most Colored When I Am Thrown Against a Sharp White Background)”, której przedruk pojawia się w Obywatelce. Ligon poddaje zdanie Hurston materialnemu rozkładowi: rozpisuje je za pomocą szablonu, używając oleju i grafitu, i powtarza ten proces wielokrotnie, aż litery zaczynają tracić swoje kontury. Powtórzenie nie wzmacnia tu sensu – przeciwnie, odsłania kruchość i zależność od medium, które ten sens niesie.

To właśnie w tym miejscu najsilniej ujawnia się pułapka, w którą sama wpadłam. Zdanie o widzialności, przepuszczone przez kolejne ręce – Hurston, Ligona, Rankine, a teraz moje – stopniowo zatraca swoje kontury. Każde kolejne użycie dopisuje kontekst, ale jednocześnie zaburza pierwotne znaczenie hasła. Tak właśnie działa cudza kategoria nałożona na czyjąś opowieść: nie na zasadzie konkretnego błędu, lecz jako wygodny mechanizm powtórzenia i przeprocesowania tego, co powinno pozostać nie do końca zrozumiałe lub niekomfortowe.

Najważniejszy przekaz Rankine dotyczy więc nie tylko społecznych objawów rasizmu, ale także samej normy, która te objawy generuje – tego, co w danym porządku historyczno-społecznym zostaje uznane za niewymagające wyjaśnienia. Rankine pokazuje, jak spojrzeć z zewnątrz na swoje patrzenie – i spróbować dostrzec własne tło. Zwłaszcza wtedy, gdy jest tak białe, że aż przezroczyste.
 

Festiwal Miłosza
27 czerwca – 5 lipca
Kraków

( Mintowe Ciasteczka )

Nasza strona korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak to działa, zapraszamy na stronę Polityka Prywatności.