Polecenia książkowe na koniec lata
( 17.08.2025 )
Nowe tłumaczenie kultowej powieści, thriller o amerykańskich środowiskach artystycznych, bankiety w cieniu zakwitających dziewcząt i przewodnik po sanatorium – pięć propozycji książkowych na koniec lata
Etienne Leroux, Siedem dni u Silbersteinów, tłum. Jerzy Koch, ArtRage 2025
Nowoczesne maszyny buczą w przestronnych halach, obok odbywa się bankiet z gośćmi w zwierzęcych maskach, nad basenem połyskują srebrne bikini bezimiennych dziewcząt, a do sali ze złoconym sufitem wprowadza się byka rozpłodowego rasy rudo-czarnej-Ollenwaarckiej – życie w południowoafrykańskim gospodarstwie Welgevonden jest pełne kontrastów. Dziwne zwyczaje tego miejsca obserwuje młody Henry, który przyjeżdża na tydzień do posiadłości Silbersteinów, by poznać i poślubić jedną z ich córek, nieuchwytną Salome. Chłopak jest doskonale niewinnym bohaterem, parodią Hansa Castorpa z Czarodziejskiej góry, „bezbłędnym małym robotem”, który nie ma żadnych zainteresowań i niczego nie szuka – wie tylko tyle, że „nadszedł czas, że trzeba mu się ożenić, mieć dzieci i przedłużać siebie samego”. Nic dziwnego, że z początku całkowicie poddaje się władzy charyzmatycznych Silbersteinów. Nieoczekiwanie daje się jednak wciągnąć w dyskusje o śmierci, dobru i złu, a jego stosunek do gospodarzy ulega zmianie. „My staramy się prowadzić taki styl życia, jak za czasów dawnej Kolonii Przylądkowej. Styl liberalny kulturalny i ekscytujący”, deklaruje Jock Silberstein, farmer i hodowca, przedstawiciel zamożnych środowisk afrykanerskich. „Siedem dni u Silbersteinów” to jedna z najlepszych powieści Etienne’a Leroux, wyraz jego fascynacji francuskim modernizmem, a przede wszystkim twórczością Prousta i Tomasza Manna. Egzystencjalista, zagorzały przeciwnik apartheidu, syn ministra rolnictwa i z wykształcenia prawnik, porzucił fach i poświęcił się literaturze. Dążył do unowocześnienia skostniałego, realistycznego języka popularnych powieści afrykanerskich, w których najczęściej opisywano „susze, szarańcze i bolączki ubogich białych farmerów”. „Wpływ filmu jest tu oczywisty – to kino Robbe-Grilleta lub Godarda. Powieści Pana Leroux nie zjednają sobie szerokich rzeszy czytelników, są na to zbyt oryginalne”, twierdził inny południowoafrykański awangardzista, André Brink.
Chcę więcej:
Doris Lessing, Pamiętnik przetrwania, tłum. Bogdan Baran, Wydawnictwo Literackie 1990
Jean-Paul Sartre, Drogi wolności: Wiek męski, tłum. Julian Rogoziński, Państwowy Instytut Wydawniczy 1957
Max Blecher, Dzieła zebrane, tłum. Joanna Kornaś-Warwas, Państwowy Instytut Wydawniczy 2025
„Jestem w bardziej tragicznej sytuacji, zostałem wyleczony i wkrótce będę musiał wrócić do codzienności. Będę musiał być ciągle zdrowy, podczas gdy na gutierze mogłem sobie pozwolić na to, by jednego wieczoru mieć gorączkę, a drugiego wymioty…”, mówi bohater Zabliźnionych serc Blechera, jakby wyzdrowienie oznaczało jednocześnie koniec wieloletniej odsiadki i początek jeszcze trudniejszego okresu w życiu – powrotu do normalności. W innym miejscu rumuński surrealista pisze: „W końcu albo chory musi umrzeć, albo następuje poprawa, która pozwala mu dalej pozostać «chorym». I ja uzyskałem to drugie pozwolenie”.
Obszerne Dzieła zebrane Blechera w znakomitym przekładzie Joanny Kornaś-Warwas są zapisem zmian, jakie na duszy pacjenta odciskają przewlekła choroba i codzienne obcowanie ze śmiercią innych. W tym świecie zapomina się, że niegdyś miało się zdrowe ciało. Sanatorium w Berck, o którym traktują obie powieści Blechera zawarte w tym wydaniu, to „miasto potępionych”, gdzie chorzy na gruźlicę kości leżą, niekiedy latami, uwięzieni w płatach gipsu. Twórczość Blechera opowiada jednak nie tylko o chorobie – pełno tu osobliwych przygód, anegdociarstwa i uroczych scenek rodzajowych, ironicznych i narcystycznych bohaterów, których cierpienie fizyczne wyczula na drobne detale codzienności. Dzięki temu zapiski Blechera przypominają fragmenty z najlepszych bedekerów, tyle że zamiast luksusowych hoteli dostajemy przewodnik po „cuchnących sanatoriach”. Podobnie jak inny pisarz dotknięty gruźlicą kości, brytyjski modernista Denton Welch, Blecher zmarł mając zaledwie trzydzieści lat. Do tego czasu zdążył wydać kilka książek oraz napisać garść wierszy i opowiadań, które znalazły się w polskim wydaniu jego dzieł zebranych. Powieści, opowiadania, aforyzmy, wiersze, notatki – w tej książce znajdziecie każdą możliwą formę literacką.
Chcę więcej:
Leo Lipski, Proza wybrana, Wydawnictwo Czarne 2022
Denton Welch, Młodości, w tobie uciech siła, tłum. Marcin Szuster, Państwowy Instytut Wydawniczy 2025
James Baldwin, Głoś to na górze, tłum. Krystyna Tarnowska, Karakter 2025
W ostatnich latach ukazały się dwa filmy zrealizowane na podstawie jego dzieł – nagrodzony Oscarami Gdyby ulica Beale mogła mówić oraz poruszający dokument Nie jestem twoim murzynem, oparty na niedokończonym tekście Baldwina o trzech zamordowanych afroamerykańskich intelektualistach: Medgarze Eversie, Malcolmie X i Martinie Lutherze Kingowi. Baldwin był jednym z najwybitniejszych pisarzy amerykańskich ubiegłego wieku, nie tylko dlatego, że stał się ważnym głosem ruchu antyrasistowskiego. Jego dwie pierwsze powieści, Głoś to na górze (1953) i Mój Giovanni (1956), a także słynne Zapiski syna tego kraju powstały już na emigracji w Paryżu, gdy Baldwin w wieku 24 lat opuścił Stany, uciekając przed rasizmem i homofobią. Książki, w których opisywał realia życia czarnych w Stanach i zagranicą, to arcydzieła zasługujące na lekturę niezależnie od zawartej w nich krytyki społecznej. Głoś to na górze jest pierwszą, autobiograficzną powieścią Baldwina, historią nastolatka wychowującego się w Harlemie, w silnie wierzącej społeczności baptystów, który mierzy się z przemocą ze strony fanatycznego ojczyma. W wydanych dwa lata później Zapiskach syna tego kraju Baldwin wspominał: „Potrafił być przejmujący, gdy przemawiał z ambony, i nad wyraz okrutny w życiu osobistym – i był z całą pewnością najbardziej zgorzkniałym człowiekiem, jakiego znałem; muszę jednak powiedzieć, że było w nim też coś jeszcze, pogrzebane w jego wnętrzu, coś, co przydawało mu tej niesamowitej siły (…). Sądzę, że miało to coś wspólnego z jego czarnością – bo ojciec był bardzo czarny – z jego czarnością i jego pięknem, i jeszcze z tym, że wiedział, iż jest czarny, ale nie, że jest piękny”. Głoś to na górze to początek drogi duchowej bohatera, który w wieku 14 lat, na wzór ojczyma, zostaje kaznodzieją, lecz jako dorosły człowiek porzuca wiarę na rzecz literatury i odnajduje nowy rodzaj wspólnoty wśród innych ekspatów, artystów i pisarzy. Religia pozostaje jednak kluczowym punktem odniesienia w jego twórczości, a nawiązanie biblijne i rytmiczna, kaznodziejska fraza będą znakami rozpoznawczymi wszystkich jego tekstów.
Chcę więcej:
Ralph Ellison, Niewidzialny człowiek, tłum. Andrzej Jankowski Rebis
Amerykańska fikcja (2023), reż. Cord Jefferson, na podstawie powieści Erasure Percivala Everetta (2001)
V. S. Naipaul, Zakręt rzeki, tłum. Maria Zborowska, Noir sur Blanc 2001
Antoine Wilson, Usta-usta, tłum. Łukasz Witczak, Wydawnictwo Czarne 2025
Głównym bohaterem nie jest tu bezimienny narrator, tylko mężczyzna, którego przypadkiem spotyka on na lotnisku. Pewnie nie odezwaliby się do siebie słowem, gdyby ich drogi skrzyżowały się w innych okolicznościach. Ale pierwszy z nich jest zmęczonym pisarzem, który łudzi się, że wydanie kolejnej powieści w końcu przyniesie mu uznanie, a drugi, zamożny marszand i galerzysta, najwyraźniej ma na sumieniu coś, co nie daje mu spać. Potrzebuje, by ktoś wysłuchał jego historii, a nie ma lepszej publiczności niż artysta-bankrut, któremu brakuje inspiracji. Thriller Usta-usta jest zapisem ich rozmowy, która nagle się urywa, gdy pasażerowie wchodzą na pokład samolotu. W wywiadach o książce Antoine Wilson często nawiązuje do porwania i morderstwa, którego ofiarą padł jego przyrodni brat, gdy Wilson był nastolatkiem. Wyjaśnia, że prawdopodobnie nie napisałby thrillera w duchu true crime, gdyby nie popularność, którą w mediach zdobyła historia jego brata, i to, jak jego śmierć została potem przetworzona na potrzeby filmu dokumentalnego. Sprawiedliwość, zemsta i poczucie winy – te motywy brzmią sztampowo, ale w krótkiej powieści Wilsona schodzą na dalszy plan, bo to przede wszystkim zręcznie zbudowana narracja o pewnej galerii w Los Angeles, o współczesnej sztuce amerykańskiej i o tym, jak kupić dobry obraz. Pamiętacie Konesera, film Tornatore z Geoffreyem Rushem? Wilson stworzył równie wciągający, literacki odpowiednik tej produkcji. Dla tych, którzy kochają Mint za to, że zajmujemy się sztuką.
Chcę więcej:
Dona Tartt, Szczygieł, przeł. Jerzy Kozłowski, Znak 2015
Truman Capote, Z zimną krwią, tłum. Bronisław Zieliński, Czytelnik 1968
Virginia Woolf, Orlando. Biografia, tłum. Aga Zano, Wydawnictwo Marginesy 2025
Większość z was wie, kim był(a) Orlando, ale przypuszczam, że nie wszyscy przeczytali tę kultową już powieść Virginii Woolf, wydaną w 1928 i zekranizowaną w 1992, z Tildą Swinton w roli tytułowego młodzieńca. Orlando to jedna z tych książek, które można czytać wiele razy bez znudzenia, w różnych momentach życia. Pierwsze zdanie powieści w nowym, znakomitym przekładzie Agi Zano, brzmi: „Chłopiec – płeć jego nie budziła bowiem wątpliwości, choć ówczesna moda raczej je pogłębiała zamiast rozwiać – był zajęty wymierzaniem cięć głowie Maura zwisającej z belki u powały”. Historia bohatera, któremu odnalezienie prawdziwej tożsamości i własnego głosu literackiego zajmuje jedyne czterysta lat, była wyrazem miłości Woolf do innej pisarki ,wieloletniej kochanki i przyjaciółki Vity Sackville-West. Syn Vity nazwał tę powieść „najdłuższym i najpiękniejszym listem miłosnym w historii literatury”. Młodziutki, niepewny siebie poeta Orlando przeżywa coraz to śmielsze przygody, podróżując po całym świecie i poznając najważniejsze postaci angielskiej kultury, przy okazji nieszczęśliwie się zakochując i biorąc udział w politycznych intrygach – aż pewnego dnia budzi się w ciele kobiety.
Ogromną radość sprawił mi indeks nazwisk i rzeczy zamieszczony na końcu książki (życzę sobie i nam wszystkim, by każdy wydawca brał z tego przykład!). Co najważniejsze, w nowym polskim wydaniu powieści znajdziemy również reprodukcje portretów przodków Sackville-West, którymi Woolf inspirowała się, tworząc tytułową postać. To istotny element fabuły, którego często brakuje nawet w anglojęzycznych wydaniach, a przecież pisarki specjalnie udały się do rodzinnej posiadłości Vity w Knole, by wybrać odpowiednie obrazy z tamtejszej kolekcji i zilustrować nimi książkę. Wspaniale czyta się też przedmowę Agi Zano, w której poetka i tłumaczka opisuje kontekst powstawania powieści i swoje własne wybory translatorskie: „Zdecydowałam się nie kłaść tak dużego nacisku na archaizację frazy i wprowadzać ją głównie tam, gdzie spełniała podobne funkcje co w oryginale: barwiła narrację, bawiła autorkę albo wyjątkowo dobrze ilustrowała podróż przez epoki lub etapy dojrzałości Orlanda/Orlando. (…) Mknąc przez rozmywający się w pędzie opowieści początek wieku dwudziestego, Orlando wsiądzie do automobilu, zaparkuje samojazd, a wysiądzie już z samochodu, którym zresztą będzie powozić, nie go prowadzić, zgodnie z nomenklaturą Podręcznika dla właścicieli i powożących osobowymi i ciężarowymi samochodami Forda z roku 1919”.
Chcę więcej:
Alice Walker, Kolor purpury, tłum. Michał Kłobukowski, Replika 2006
Kate Chopin, Przebudzenie, tłum. Ariadna Demkowska-Bohdziewicz, Książka i Wiedza 1980