„Wartość sentymentalna”, mat. prasowe M2 Films

Im więcej Bergmana, tym mniej Triera. Recenzja filmu „Wartość sentymentalna”

( 04.02.2026 )

Na ile „Wartość sentymentalna” miała być jedynie osobistym filmem o bagażu pamięci, a na ile Trier miał ambicję podarowania Norwegom ich własnego „Fanny i Alexander”, wie tylko on sam, choć nawiązania do klasyków kina autorskiego są tu chwilami nazbyt oczywiste. Na pewno jednak udało mu się doskonale wyczuć moment, w którym film wchodzi w obecny w literaturze już od kilku dobrych lat trend opowiadania o melancholii.

Z wnętrzami, w których smutek, płacz i radość dosłownie odcisnęły swój ślad – gdzie posadzkę porysowały obcasy wirujące w tańcu, a szyba w drzwiach pękła podczas kolejnej awantury. Domu, w którym naprawdę ktoś mieszka i który będzie gotowy opowiedzieć historię pewnej rodziny. I chyba szukali niepotrzebnie, bo tym jedynym okazał się dom, w którym kończy się akcja „Oslo, 31 sierpnia”. To tam 15 lat wcześniej Joachim Trier postanowił zamknąć historię Andersa, młodego mężczyzny, który wraca do miejsca swojego dzieciństwa, by tam pożegnać się z życiem. Kamera towarzyszy bohaterowi do samego końca, bo reżyser tym razem nie zamknął drzwi sypialni w finałowej scenie. Zabawne, bo nie mógł przecież wiedzieć, że osobą, która ponownie przez nie wejdzie, będzie on sam.

Ładna to anegdotka – w sam raz na początek recenzji, albo do zabawienia festiwalowej publiczności. Trier zatacza koło, można poczuć się jak w domu. W końcu na planie zebrała się stała ekipa – Renate Reinsve i Anders Danielsen Lie znów odegrali romans, nad scenariuszem pracował Eskil Vogt, nad montażem – Olivier Bugge Coutté. Na tym jednak podobieństwa się kończą. „Wartość sentymentalna” stanowi próbę wejścia w zupełnie inne rejestry niż w przypadku „Oslo, 31 sierpnia” – Trier zaznacza swoją pozycję już nie jako młody twórca kina niezależnego, lecz dojrzały kontynuator europejskiej tradycji filmowej. 

Dziękujemy!

„Wartość sentymentalna”, mat. prasowe M2 Films

Ciężar tradycji

Dotychczasowe kino Triera miało w sobie coś niezobowiązującego – w najlepszym tego słowa znaczenia. Nie narzucało się z wielkimi ideami, nie rościło sobie pretensji do morału i konkluzji. Nie znaczy to jednak, że było pozbawione głębi. Wręcz przeciwnie, Trier w absolutnie bezpretensjonalny sposób osiągał ten poziom autentyczności, który w życiu przydarza się zawsze gdzieś pomiędzy zamiarem i przypadkiem – nad papierosem i plastikowym kubkiem, na białym krześle ogrodowym albo kuchennym taborecie o 3 nad ranem. Doświadczał go Anders obserwujący budzące się do życia miasto („Oslo, 31 sierpnia”), podobnie jak Julie i Aksel, gdy rozmawiali o swoim związku nad kawą ze szpitalnej stołówki („Najgorszy człowiek na świecie”). Punkowy rys, dym papierosów, ciągłe uniki i ucieczki od dorosłości i zobowiązań, chaotyczny rajd przez miasto, kolażowy montaż – to dotychczasowa mapa estetyczna norweskiego reżysera.

*Reklama

Wydaje się jednak, że pojawienie się w „Wartości sentymentalnej” figury patriarchy rodu, Gustava (Stellan Skarsgård), popycha Triera do poszukiwania innych środków wyrazu, bardziej adekwatnych do realiów rodzinnego dramatu. Częściowo porzuca więc sprawdzone formuły na rzecz eksperymentu, który, co paradoksalne, zapożycza z przeszłości. Wyglądające przez okno siostry ustawia dokładnie tak, jak gdyby odwzorowywał kadr z allenowskich „Wnętrz” – Renate Reinsve i Inga Ibsdotter Lilleaas grają już nie tylko córki Gustava – Norę i Agnes, grają też Diane Keaton i Mary Beth Hurt. Przechadzający się o świcie plażą Rachel (Elle Fanning) i Gustav, wciąż w strojach galowych, to postaci jak gdyby wyjęte z zakończenia „Słodkiego życia” Felliniego. Splątanie rodzinnych tożsamości Trier przedstawia w sekwencji kojarzącej się z bergmanowską „Personą”. Długo można by tak wymieniać.

Dziękujemy!

„Wartość sentymentalna”, mat. prasowe M2 Films

Na seminarium z modernizmu Trier dostałby piątkę. Problem w tym, że im więcej Bergmana, Ibsena i Czechowa, tym mniej samego Triera i tego, co w jego kinie najlepsze. To, co szokowało, co przystawało do realiów kina lat 60., tu wydaje się pozbawione wyrazu. Wielość wątków i porządków szybko przechodzi w nadmiar. W pewnym momencie ciężko już określić, jaki jest cel reżysera – opowieść o relacji z ojcem? Relacji między siostrami? Generacyjnej traumie? O cenie, jaką musi ponieść artysta? Napisanie autotematycznej ody do kina? Kino pachnące wiatrem znad zatoki, spoconą skórą i czarną kawą miejscami zaczyna się rozmywać i tracić smak. Wróćmy więc może do tego, co sprawia, że „Wartość sentymentalna” to wciąż pod wieloma względami udany film.

Dziękujemy!

„Wartość sentymentalna”, mat. prasowe M2 Films

Szepty i krzyki

Wróćmy do domu, bo tu rozgrywa się ciekawsza część filmu. Podczas gdy Fanning i Skarsgård spacerują po francuskiej riwierze na plakacie „Sentimental Value”, na norweskim „Affeksjonsverdi” leżą splecione w objęciach siostry. I tu wreszcie Trier nie małpuje, nie powtarza, a wchodzi w dialog z historią skandynawskiego filmu. W uścisku, który wymieniają Reinsve i Lilleaas, pobrzmiewa echo bliskości, którą w „Szeptach i krzykach” dzieliły Harriett Andersson i Kari Sylwan. Trier nie proponuje tu kolejnego powtórzenia z Bergmana, nie przenosi jego traum na swoje bohaterki. Siostry przełamują milczenie, nazywają rodzinne niedostatki i ostatecznie znajdują pocieszenie. Reżyser oszczędza im losu pozbawionych sprawczości bergmanowskich marionetek.

Dziękujemy!
( Literatura ) ( Recenzja ) ( Maria Karpińska )

Odpowiedź na literackie fomo. „Trudno o bardziej amerykański zestaw”. Przegląd Marii Karpińskiej

Między Reinsve a Lilleaas wytwarza się zresztą najciekawszy wątek filmu. Bardziej doświadczona i rozpoznawalna Reinsve wciela się w Norę – starszą siostrę i znaną aktorkę, która pozostaje w otwartym konflikcie z ojcem. To dla niej Trier pisał główną rolę, podobnie jak filmowy Gustav tworzy scenariusz z myślą o starszej córce. Lilleaas, rozpoznawana do tej pory jedynie przez norweską widownię, gra Agnes, młodszą siostrę, cichą akademiczkę, długo niezdolną do konfrontacji z ojcem. Podczas gdy Agnes nie pozwala na ostateczny rozpad rodziny (to ona organizuje pogrzeb matki, porządkuje rodzinne pamiątki, a wreszcie umożliwia porozumienie między Gustavem a Norą), obecność Lilleaas zdaje się uziemiać obraz, gdy ten niebezpiecznie skręca w kierunku egzaltacji i samozachwytu.

Dziękujemy!

„Wartość sentymentalna”, mat. prasowe M2 Films

W świecie, który przecenił potencjał psychoterapii, każąc poddawać dogłębnej analizie nawet najmniejszy dyskomfort, postać Agnes, która uparcie nie skreśla pogrążonej w depresji siostry, zdaje się najlepiej wyrażać filozofię Triera. „Czasem zrobienie czegoś razem, jak rodzina, ma większą wartość niż głęboka rozmowa, która miałaby wszystko wyjaśnić”. Borgów ostatecznie zbliża więc nie wspólna sesja terapeutyczna, a scenariusz, w którym niezdolny do przeprosin Gustav, mówi na swój sposób: „Rozumiem, widzę, jak cierpisz”. Film otwarcie przedstawia więc kino jako medium pojednania, zdolne budować porozumienie tam, gdzie słowa okazują się nieadekwatne i niewystarczające. Narratorką „Wartości sentymentalnej” jest Bente Børsum, aktorka, która grała u Erika Løchena, dziadka Triera od strony matki. Reżyser wierzy, że od pogrążenia w powojennej traumie dziadka uratowało kino.

Na ile „Wartość sentymentalna” miała być jedynie osobistym filmem o bagażu pamięci, a na ile Trier miał ambicję podarowania Norwegom ich własnego „Fanny i Alexander”, wie tylko on sam, choć nawiązania do klasyków kina autorskiego są tu chwilami nazbyt oczywiste. Na pewno jednak udało mu się doskonale wyczuć moment, w którym film wchodzi w obecny w literaturze już od kilku dobrych lat trend opowiadania o melancholii. Zaledwie rok temu Kieran Culkin odebrał Oscara za rolę w „Prawdziwym bólu”, za chwilę na ekranach kin pojawi się nagrodzony w Cannes obraz Maschy Schilinski „Wpatrując się w słońce”, gdzie przemoc z pokolenia na pokolenie powtarza się jak w zegarku. Kto wie, może na wielkim ekranie czeka nas to samo szaleństwo, które na książkowym rynku doczekało się już miana prababkizmu.

Dziękujemy!

„Wartość sentymentalna”, mat. prasowe M2 Films

„Wartość sentymentalna”

reż. Joachim Trier
Polska premiera: 27 lutego 2026
Dystrybucja: M2 Films

( Mintowe Ciasteczka )

Nasza strona korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak to działa, zapraszamy na stronę Polityka Prywatności.