W końcu mamy swoje miejsce. O Pawilonie Tańca pisze tancerka Dana Vitkovska
( 28.01.2026 )
Pawilon Tańca ma być stałym elementem kulturalnego krajobrazu Warszawy. Na długo przed otwarciem było widać, że takie miejsce jest potrzebne warszawiakom. Bilety na weekend otwarcia wyprzedały się w ciągu dwóch godzin, sygnalizując nie tylko zainteresowanie publiczności, ale także realny głód przestrzeni dedykowanej tańcowi – przestrzeni dla artystów, badaczek, producentek, krytyczek i wszystkich osób skupionych wokół choreografii.
Wchodzę do budynku i od razu wracają wspomnienia. Paloma nad Wisłą – urodziny przyjaciela, after po Birthday Ball w Komunie, klubowe noce, a nawet kilka randek. Dziś to miejsce zyskuje nową tożsamość. Widzę dużą, otwartą przestrzeń – przestrzeń możliwości. Akustyka, podłoga, skala i plastyczność sceny robią na mnie wrażenie, zaczynam marzyć o tym, jak piękny będzie ten weekend. Jako tancerka wiem od razu: to miejsce zostało stworzone z myślą o ruchu.
Starania o przestrzeń dedykowaną tańcowi i choreografii w Warszawie trwają od dziesięcioleci. Choć od lat 90. przybrały bardziej instytucjonalny wymiar, historyczki i krytyczki tańca sięgają w swoich narracjach nawet stu lat wstecz, do pierwszych działań choreografek i tancerek takich jak Halina Szmolcówna, Pola Nireńska czy Tacjanna Wysocka, które już w latach 30. XX wieku zabiegały o uznanie tańca jako autonomicznej dziedziny sztuki. Przez dekady taniec funkcjonował w rozproszeniu – w domach kultury, teatrach i inicjatywach organizacji pozarządowych. Zawsze obecny, ale nigdy we własnej, przystosowanej do niego przestrzeni.
Pawilon Tańca i innych sztuk performatywnych, fot. Pat Mic
Jak podkreśla kuratorka Pawilonu Tańca Alicja Berejowska, przełom nastąpił dzięki wieloletniej pracy środowiska tanecznego oraz dzięki otwartości miasta, które dostrzegło wartość takiego miejsca. Gdy Muzeum Sztuki Nowoczesnej przenosiło się do nowej siedziby, a budynek nad Wisłą opustoszał, pojawiła się możliwość nadania mu nowej funkcji. W 2024 roku ogłoszono konkurs – spośród kilkudziesięciu koncepcji wybrano propozycję Alicji Berejowskiej, Renaty Piotrowskiej-Auffret i Joanny Szymajdy. Tak narodził się Pawilon Tańca i innych sztuk performatywnych. Od połowy listopada nad budynkiem świeci neon z jednym słowem, „Taniec”. To symboliczny, ale czytelny komunikat dla mieszkańców Warszawy: tu taniec ma swoje miejsce.
Weekend otwarcia Pawilonu Tańca był nie tylko inauguracją nowej instytucji, lecz także ważnym momentem dla całego środowiska skupionego wokół tańca i ruchu. Przez kilka dni w przestrzeni pojawiały się osoby o różnych doświadczeniach i z różnych środowisk, celebrując ruch: cielesny, społeczny i wspólnotowy.
Jako tancerka i performerka uczestniczyłam w tych wydarzeniach w podwójnej roli: obserwatorki oraz osoby będącej częścią programu. To napięcie, między byciem na scenie a oglądaniem jej z widowni, pozwoliło mi docenić, jak ważnym miejscem na mapie Warszawy może się stać Pawilon Tańca. To bezpieczna przestrzeń, która łączy ludzi, gdzie autoekspresja ma możliwość zaistnieć. To dziś szczególnie wartościowe – w czasach ciągłego przebodźcowania i narastającego niepokoju.
Pawilon Tańca i innych sztuk performatywnych, fot. Pat Mic dla Pawilonu tańca i innych sztuk performatywnych
Spektakl otwarcia: „My Fierce Ignorant Step”
Ten długi taneczny weekend zaczął się od spektaklu „My Fierce Ignorant Step” greckiego choreografa Christosa Papadopoulosa. Przez dwa dni, między 8 a 9 stycznia, publiczność mogła zanurzyć się w transowym doświadczeniu stworzonym przez Greka. Jak podkreślają kuratorki Berejowska i Piotrowska-Auffret, wybór tego spektaklu na otwarcie instytucji był niezwykle symboliczny. Tytułowe określenia fierce ignorant – w wolnym tłumaczeniu „gwałtowny”, „nieświadomy” – doskonale oddają charakter tego pierwszego kroku: odważnego, intuicyjnego, podejmowanego bez pełnej wiedzy o tym, co przyniesie przyszłość.
Oglądając spektakl, odczuwałam jego początkową ostrożność i niepewność, stopniowo budowane napięcie, a wreszcie intensywną euforię finału. Podziwiałam osoby performerskie w nieustannej synchronizacji i czułam, jak mocno ruch splatał się ze ścieżką dźwiękową. Ta dramaturgia staje się metaforą historii Pawilonu Tańca – drogi, którą należało przejść, by otworzyć przestrzeń i zaprosić publiczność do wspólnego doświadczania tego nowego miejsca. To droga wspólnych starań, wymagających czasu i dużej odwagi.
„My Fierce Ignorant Step”, fot. Pat Mic dla Pawilonu tańca i innych sztuk performatywnych
„Czysta forma” – między koncertem, performansem a imprezą
Sobota przyniosła jedno z najbardziej eksperymentalnych wydarzeń weekendu, czyli Ephemera x Pawilon Tańca. Jak podkreśla Gosia Płysa, kuratorka z zespołu Ephemera, już samo zaproszenie Ephemery do współpracy było strategicznym gestem i dużym komplementem dla festiwalu. W ten sposób Pawilon otworzył się na multidyscyplinarność i praktyki wywodzące się z muzyki elektronicznej, choć silnie zakorzenione w performansie. Istotne było również zaufanie ze strony instytucji, które pozwoliło zamienić Pawilon w klub w finałowej części wydarzenia.
Z kolei „czysta forma I” autorstwa felicita (Dominika Dworaka), urodzonego w Londynie artysty polskiego pochodzenia, zrealizowana we współpracy z choreografem i tancerzem baletowym Antonio Lozano oraz zespołem polskich tancerzy i tancerek, wyrasta z wieloletniego zainteresowania twórczością Witkacego i jego teorią Czystej Formy. Choć pierwotnym impulsem była próba stworzenia baletu, praca szybko wymknęła się jednoznacznym odniesieniom. Jak mówi Dominik, czysta forma stała się inspiracją do stworzenia abstrakcyjnej metody myślenia o sztuce: dialogiem różnych estetyk, ciał i dźwięków.
„czysta forma I”, fot. Pat Mic dla Pawilonu tańca i innych sztuk performatywnych
Balet spotkał się tu bowiem z pole dance i muzyką elektroniczną, tworząc surrealną całość. Synestezja stała się ważnym środkiem artystycznym: instalacja zapachowa z kamieni pachnących perfumami, które rozdawano widzom przy wejściu, unoszące się nad wszystkim dźwięki piły, na której grał performer, czytanie tekstów Witkacego i Zuzanny Bartoszek przez Tosię Leniarską, a także muzyka i ruch przenikające się bez wyraźnych granic – wszystko to budowało atmosferę performansu balansującego między koncertem, spektaklem a instalacją.
Dla Ephemera i Unsound kluczowe było zaproponowanie formy niedomkniętej w trakcie sobotniego wydarzenia – pracy w procesie, a nie gotowego performansu. Instytucjonalne zaufanie pozwoliło pokazać projekt w fazie rozwoju, z udziałem lokalnych tancerzy, tancerek i osób performerskich. „To podejście wpisuje się również w filozofię Unsoundu, który od lat funkcjonuje jako laboratorium nowych prac, przyzwyczajając publiczność do form eksperymentalnych i otwartych”, podkreśla Mat Schulz, dyrektor artystyczny Unsoundu i współdyrektor Ephemery.
„czysta forma I”, fot. Pat Mic dla Pawilonu tańca i innych sztuk performatywnych
Bal Powszechny - tu tańczyli wszyscy bez wyjątku!
Zwieńczeniem weekendu był Bal Powszechny” – pięciogodzinny maraton taneczny podzielony na trzy części: „Rodzinną Dyskotekę Dyskąsą”, „Dancing Międzypokoleniowy” oraz „Intro + Mini Ball”. Jak podkreślają Alicja Berejowska i Renata Piotrowska-Auffret, ideą zespołu kuratorskiego było stworzenie, w ramach weekendu otwarcia, przeglądu tego, co może wydarzyć się w roku pilotażowym działalności Pawilonu: szeroko pojęte taniec i choreografia jako praktyki dostępne dla różnych ciał, pokoleń i doświadczeń.
Zanim niedzielny program zwrócił się w stronę performansu, Pawilon otworzył się na taniec w jego najbardziej podstawowym, wspólnotowym wymiarze. Rodzinna Dyskoteka Dyskąsą oraz Dancing Międzypokoleniowy nie wymagały ani przygotowania, ani znajomości tanecznych kodów – wystarczyła obecność i gotowość do ruchu. Na parkiecie spotkały się dzieci, rodzice, seniorzy oraz osoby, dla których taniec nie jest praktyką artystyczną, lecz formą bycia razem i zabawą.
Bal Powszechny, fot. Pat Mic dla Pawilonu tańca i innych sztuk performatywnych
Tego dnia byłam nie tylko obserwatorką, ale też performerką i nauczycielką podczas „Intro + Mini Ball by Trailblazer Madlen Revlon”. Wraz z innymi ważnymi postaciami polskiej sceny ballroom miałyśmy okazję wprowadzić widzów w świat tej bogatej kultury, jej historii i zasad. Ballroom to kultura undegroundowa stworzona w latach 70. przez czarne i latynoskie transpłciowe kobiety, która przez kolejne dekady rozprzestrzeniła się na całym świecie. Jednym z jej kluczowych elementów jest voguing – forma tańca będąca jednocześnie gestem protestu i narzędziem ekspresji dla społeczności LGBTQ+ oraz osób BIPOC. Będąc jedną z liderek polskiej sceny ballroom, matką polskiego chapteru House of Elle, miałam okazję poprowadzić warsztaty z kategorii Old Way. Byłam wzruszona, widząc osoby, które zostały po Dancingu Międzypokoleniowym, żeby wziąć udział w naszych warsztatach. Sala wypełniła się ludźmi z różnymi doświadczeniami i w różnym wieku. Pamiętam moment, kiedy mówiłam do uczestników przez mikrofon. Spojrzałam w lewo, a tam starszy pan z pełnym skupieniem ćwiczył nowe ruchy; spojrzałam w prawo–- stała tam znajoma queerowa osoba. To nie były już tylko słowa. Na własne oczy zobaczyłam, że to miejsce naprawdę łączy ludzi.
Kiedy po nauczaniu nadszedł moment performowania, zaczęłam odczuwać tę przestrzeń z innej perspektywy. Światła projektorów wpadające w oczy, muzyka wprawiająca ciało w drżenie, atmosfera bezpiecznego eksperymentu – to chwila, którą zapamiętam na długo.
Mother Dana Elle prowadząca Vogue Old Way, fot. Pat Mic dla Pawilonu tańca i innych sztuk performatywnych
Jak wyjaśnia kuratorka Renata Piotrowska-Auffret, jednym z kluczowych celów powstania Pawilonu Tańca jest uzyskanie autonomii dla tańca i choreografii jako dziedziny. Pawilon funkcjonuje obecnie jako oddział Muzeum Sztuki Nowoczesnej, a pierwszy rok jego działalności ma charakter pilotażowy. To czas testowania i uczenia się, na ile takie miejsce jest rzeczywiście potrzebne środowisku i miastu. Jednocześnie, jak zaznacza kuratorka, nie jest to projekt „na rok”. Pawilon Tańca ma być stałym elementem kulturalnego krajobrazu Warszawy. Na długo przed otwarciem było widać, że takie miejsce jest potrzebne warszawiakom. Bilety na weekend otwarcia wyprzedały się w ciągu dwóch godzin, sygnalizując nie tylko zainteresowanie publiczności, ale także realny głód przestrzeni dedykowanej tańcowi – przestrzeni dla artystów, badaczek, producentek, krytyczek i wszystkich osób skupionych wokół choreografii.
Bal Powszechny, fot. Pat Mic dla Pawilonu tańca i innych sztuk performatywnych
Pawilon od początku jest projektowany jako miejsce otwarte, dynamiczne, reagujące na to, co działa, a co wymaga korekty. Szczególnie istotna jest tu polityka dostępności: infrastrukturalnej i programowej. „Ta dostępność jest bardzo bliska mojemu sercu”, mówi Piotrowska-Auffret i dodaje, że ambicją zespołu jest budowanie przestrzeni, w której i widownia, i osoby artystyczne są w różnym wieku, mają różne doświadczenia taneczne i różne relacje z własnym ciałem. Wielopokoleniowość jest jednym z głównych celów programu pilotażowego.
W perspektywie długofalowej Pawilon Tańca ma szansę realnie wpłynąć na warszawski, a może nawet krajowy ekosystem artystyczny. Równie istotny jest jednak jego wymiar społeczny. Jak podkreślają kuratorki Pawilonu Tańca, żyjemy w czasach narastającego niepokoju i pogłębiającego się kryzysu samotności. To rzeczywistość, która coraz częściej odciąga nas od kontaktu z własnym ciałem. Program Pawilonu odpowiada na ten stan rzeczy poprzez zachęcanie nas do przeżywania własnej cielesności, do relacji ruchowych i fizycznej obecności z innymi. To miejsce spotkań, bycia razem i uważnego słuchania – przestrzeń, w której taniec staje się narzędziem wspólnoty.