Przekonania religijne a bezdomność młodych osób LGBTQ+. Warsaw House Foundation
( 29.09.2025 )
Czułem, jak ważne jest, żeby wspólnoty religijne zrozumiały korelację między głoszeniem, że „homoseksualizm jest grzechem”, a przemocą i odrzuceniem dzieci ze strony wierzących rodziców. Uznałem, że postawienie sprawy w świetle naszej – mojego i Ali – religijności sprawi, że dotrę szerzej ze swoim przesłaniem -- mówi Carl Siciliano, założyciel nowojorskiego Ali Forney Center i autor książki „Making Room” – opowieści o bezdomności młodzieży LGBTQ+, jej odporności i walce o godność.
Na przełomie września i października w Warszawie odbędzie się pierwsza w Polsce międzynarodowa konferencja dotycząca bezdomności młodzieży LGBTQ+. Organizatorami są Ali Forney Center (USA) i jej organizacja córka Warsaw House Foundation (Polska), na których czele stoicie. Dlaczego Warszawa?
Carl Siciliano: Zacznę od przedstawienia tła. Ali Forney Center to największa organizacja w USA i na świecie działająca na rzecz wsparcia osób LGBTQ+ w kryzysie bezdomności.
Założona przez ciebie w 2002 roku w Nowym Jorku.
CS: Zaczęli się do nas odzywać ludzie z różnych części USA. Widzieli w swoich miastach potrzebę stworzenia programów analogicznych do naszego i szukali miejsca wymiany doświadczeń. Uruchomiliśmy wsparcie dla takich inicjatyw i zorganizowaliśmy pierwszą, krajową konferencję. W 2017 roku, po dojściu Trumpa do władzy, obcięli nam fundusze i przywróciliśmy wsparcie tylko dzięki fundatorom. Niedługo potem do AFC odezwała się Zuza z pomysłem stworzenia w Warszawie inicjatywy na wzór naszego centrum. Była pierwszą osobą, która zgłosiła się do nas z innego kraju. Zaciekawiło mnie to, bo Polska była wtedy owiana złą sławą za sprawą homofobicznego rządu. Bardzo się ucieszyłem, że możemy pomóc.
Zuza zaprosiła was do Warszawy już jako przedstawicielka Warsaw House Foundation – stołecznej organizacji niosącej pomoc bezdomnej queerowej młodzieży.
Zuzanna Głowacka: Zgłosiłam się do Ali Forney Center w 2020, który, jak wiemy, był strasznym rokiem dla społeczności LGBTQ+ w Polsce. Stworzenie takiej inicjatywy w Warszawie chodziło mi po głowie, bo znałam działalność AFC jeszcze z czasów, kiedy mieszkałam w Nowym Jorku – pracował tam mój przyjaciel Alex Roque, obecnie prezes centrum, pomagałam jako wolontariuszka w paru wydarzeniach AFC i znałam problemy bezdomnej młodzieży. W 2020, tuż po wyborze na prezydenta Andrzeja Dudy, który podczas kampanii powiedział, że osoby LGBTQ+ „to nie ludzie, a ideologia”, uznałam, że to już czas. Wszyscy wokół uważali, że jest wręcz przeciwnie – że to najgorszy moment – ale ja poddałam pomysł Ali Forney Center i poprosiłam o wsparcie mentorskie i organizacyjne. Teraz, po 5 latach, ten pomysł przerodził się w działającą na pełnych obrotach organizację, która zapewnia zakwaterowanie i wsparcie bezdomnej młodzieży LGBTQ+. A w tym roku współorganizujemy konferencję. Dla Warsaw House Foundation to ogromny krok naprzód.
Konferencja będzie zamknięta – wezmą w niej udział organizacje i zaproszone osoby. Kto się na niej pojawi?
ZG: Nadal czekamy na niektóre wizy, więc lista jeszcze nie jest zamknięta. Na dziś (16 września 2025 – przyp. red.) mamy potwierdzone reprezentacje ze Stanów Zjednoczonych, Węgier, Wielkiej Brytanii, Barbadosu, Jamajki, Meksyku, Nigerii, Republiki Południowej Afryki, Salwadoru, Trynidadu i Tobago oraz Ugandy. I oczywiście Polski – udało nam się też wygospodarować zaproszenia dla reprezentantów kilku organizacji pozarządowych działających na rzecz praw człowieka, osób LGBTQ+ i osób uchodźczych w Polsce.
Wymienione kraje nie są zbyt przyjazne – mówiąc delikatnie – osobom LGBTQIA+, a niektóre znajdują się w światowej homofobicznej czołówce. W Nigerii czy Ugandzie homoseksualność jest karana więzieniem, a w skrajnych przypadkach karą śmierci. Rządy Węgier i Polski otwarcie odmawiają osobom LGBTQ+ praw człowieka, w Wielkiej Brytanii i USA te prawa są poważnie zagrożone. Jakie problemy związane z bezdomnością są w tych warunkach najbardziej palące?
CS: Większość naszych programów skupia się na konkretnych wyzwaniach. Jak radzić sobie z przemocą i nadużyciami wobec młodych osób LGBTQ+? Jak radzić sobie z rzeczywistością osób dotkniętych traumą i odpowiadać na ich potrzeby? Jak odpowiadać na uzależnienia od substancji? Te problemy przejawiają się różnie w zależności od części świata, ale są powszechne.
Konferencja międzynarodowa, w odróżnieniu od krajowej, daje więcej czasu na zastanowienie się nad strategiami wobec represji politycznych przeciwko mediom w krajach, gdzie obowiązuje cenzura. Myślę, że więcej niż dotychczas będziemy rozmawiać o religii, a to przez moją książkę „Making Room”, która mocno się na tym skupia. (śmiech) Wiele młodych osób trafia na ulicę z powodu przekonań religijnych panujących w domu. Będziemy się temu przyglądać jako głównej przyczynie bezdomności na panelach i warsztatach.
ZG: Na konferencji będzie też panel o pracy seksualnej, prowadzony przez Kolektyw Kamelia (dawniej Sex Work Polska). Uznaliśmy, że to ważny temat, ponieważ wiele młodych osób korzystających ze wsparcia organizacji reprezentowanych na konferencji ma doświadczenie pracy seksualnej – czasem z wyboru, a czasem z konieczności. Jako organizacje wspierające młodzież w tak złożonych sytuacjach musimy rozumieć ich szczególne potrzeby. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy uczyli się od ekspertek, które najlepiej potrafią wskazać, jak zapewniać im właściwe wsparcie.
Warto też podkreślić, że mimo że konferencja jako taka jest wydarzeniem zamkniętym, to 30 września o godzinie 19.00 W Faktycznym Domu Kultury w Warszawie odbędzie się otwarte spotkanie z Carlem, które poprowadzę. Przyjdzie na nie wiele osób uczestniczących w konferencji.
Książka, o której wspominacie, to niewydana jeszcze w Polsce autobiograficzna proza „Making Room: Three Decades of Fighting for Beds, Belonging, and a Safe Place for LGBTQ Youth” [Dawać przestrzeń. Trzy dekady walki o łóżka, przynależność i bezpieczne miejsce dla młodzieży LGBTQ] z 2024 roku. Zanim do niej przejdziemy, opowiedzcie: od czego zaczęło się wasze zaangażowanie w pracę na rzecz bezdomnych osób LGBTQ+?
CS: Pracuję z osobami w kryzysie bezdomności, odkąd skończyłem 17 lat. Zacząłem w 1982. Byłem wtedy osobą bardzo religijną i gejem siedzącym głęboko w szafie. W 1986 roku, w apogeum kryzysu AIDS, przeprowadziłem się do Nowego Jorku. Nietrudno było zauważyć sprzężenie zwrotne między AIDS i bezdomnością. Sam byłem już wtedy po coming oucie. Zacząłem się zastanawiać, jak reagować na potrzeby osób LGBTQ+, które widziałem na ulicach. O ile na początku mojej pracy z osobami w kryzysie bezdomności byli to głównie ludzie w średnim wieku i starsi, o tyle na przełomie lat 80. i 90. na ulicach można było dostrzec coraz więcej osób młodych. Wiedziałem, że istniejące wówczas w Nowym Jorku schroniska dla dorosłych stanowią dla nich zagrożenie – zwłaszcza dla młodych osób LGBTQ+.
Były z tych przytułków wyrzucane. Piszesz o tym w książce.
CS: W 1994 roku zostałem dyrektorem SafeSpace, ośrodka dla osób w kryzysie bezdomności przy Times Square. Pierwszego dnia pracy poznałem Ali Forney – wówczas siedemnastoletnią osobę niebinarną, która trafiła na ulicę w wieku 12 lat. Ali zainspirowało mnie i poruszyło. Było bardzo zaangażowane we wsparcie osób w kryzysie bezdomności, zwłaszcza w profilaktykę HIV/AIDS.
Carl Siciliano, fot. Gregory Kramer
Co było dalej?
CS: Im dłużej pracowałem w SafeSpace, tym więcej widziałem na ulicach Nowego Jorku młodych osób LGBTQ+. Były ich tysiące. Nie miały dostępu do schronisk młodzieżowych, prowadzonych przez homofobiczne instytucje religijne. W tym czasie całym miastem zawładnęła śmierć. Z jednej strony były kryzys AIDS i gentryfikacja Times Square, której przejawem były ciągłe aresztowania osób bezdomnych, z drugiej – końcówka epidemii uzależnienia od cracku i wszechobecna przemoc. Bezdomna młodzież LGBTQ+ nie miała gdzie się podziać i przez to co chwilę padała ofiarą zabójstw. To było przerażające. Ali Forney zostało zamordowane w grudniu 1997 roku. Ta śmierć złamała mi serce, ale też stała się katalizatorem działania. Była dla mnie znakiem, że muszę stworzyć środowisko bezpieczne dla młodych osób LGBTQ+ żyjących na ulicy. W 2002 roku założyłem Ali Forney Center.
Zuza, a jak było w twoim przypadku?
ZG: Mam długą historię pracy non-profit w USA i wspierania grup wrażliwych. O problemie bezdomności młodych osób LGBTQ+ dowiedziałam się dzięki Ali Forney Center, kiedy mieszkałam w Nowym Jorku. Zszokowało mnie to – statystyki dotyczące tego, ile procent młodych bezdomnych osób stanowią osoby LGBTQ+ (40%) i ile z nich zostało odrzuconych w domu, są zatrważające.
Pamiętam, że sama nie mogłam w to uwierzyć: jak to możliwe, że rodzice wyrzucają dzieci na ulicę? Teraz, kiedy pracuję z młodymi ludźmi na co dzień, poznaję takie historie codziennie, widzę to na własne oczy. Kiedy przeprowadziłam się do Polski jako Polka wychowana w Nowym Jorku, uderzyła mnie panująca tu homofobia: ta codzienna, nawet w rozmowach z ludźmi, którzy wydawali mi się progresywni, i ta na poziomie politycznym. Przeraziło mnie to. Pamiętam rozmowę z Alexem Roque, który powiedział: „Bezdomność wśród młodzieży LGBTQ+ jest wszędzie. Nawet jeśli jej nie widzisz, to ona istnieje – w Stanach, w Polsce, na całym świecie”. Zaczęłam rozmawiać z queerowymi znajomymi z Polski, którzy mimo że mieli teraz dach nad głową i stabilną pracę, doświadczyli w życiu odrzucenia ze strony rodziny. Przetrwali i nie wylądowali na ulicy dzięki pomocy życzliwych im osób. Coraz częściej myślałam: „Wow, ty też?”. Takich historii było coraz więcej. „Rodzice zmusili mnie do wyprowadzki i musiałem szukać najdłuższej linii autobusowej, żeby przespać się w autobusie”.
Bezdomność młodzieży często wygląda inaczej niż dorosłych. Mówi się o niej: niewidzialna.
ZG: To prawda. Czasem bezdomna młoda osoba to po prostu nastolatek z plecakiem – w autobusie, w bibliotece, w klubie. Oczywiście, bezdomność w Stanach Zjednoczonych wygląda inaczej niż w Polsce – skala jest inna – ale w moim odczuciu historie młodych ludzi są do siebie bardzo podobne.
Poznajecie na co dzień setki takich historii. Tymczasem strukturalnego wsparcia nadal jest niewiele. Dlaczego?
CS: Patrząc na globalny obraz bezdomności wśród młodzieży LGBTQ+, widać, że głównym problemem są zasoby konieczne do wsparcia potrzebujących. Rządowe wsparcie jest znikome, chyba że lobbuje na jego rzecz silna społeczność rzecznicza LGBTQ+. Tymczasem historycznie brak szerszego zainteresowania społeczności LGBTQ+ młodzieżą.
Co masz na myśli?
CS: Zwłaszcza w USA ruch na rzecz emancypacji osób LGBTQ+ opierał się na nawoływaniu do coming outu, ale niewiele myślano o konsekwencjach tych coming outów młodych ludzi, którzy są nadal zależni finansowo od swoich rodziców. Tymczasem im bardziej postępowała emancypacja, tym coming outy były częstsze i wcześniejsze. Dochodzi do tego homofobiczna narracja. Jedną z jej osi jest zarzut o „rekrutowaniu” dzieci przez osoby homoseksualne, robieniu im krzywdy i porównywanie nas do pedofili. To też zniechęciło dorosłe osoby ze społeczności do podejmowania odpowiedzialności za młodzież. Na całym świecie istnieje ogromna przepaść między masą odrzuconej, bezdomnej młodzieży LGBTQ+ a infrastrukturą i systemami wsparcia. A przy obecnym klimacie politycznym ludzie boją się nawet mówić otwarcie o swojej pracy na rzecz młodzieży LGBTQ+.
Kolejną z przyczyn jest religia – przekonania religijne panujące w domach, ale też przekaz idący od religii instytucjonalnych. To dobry moment, żeby przejść do twojej książki, bo poświęcasz w niej wierze i religii bardzo dużo miejsca.
CS: Czytając moją książkę, bez trudu można zauważyć, że jestem osobą bardzo religijną. (śmiech) Miłość do Boga i pragnienie służenia Mu motywują mnie do działania. Jednocześnie bardzo trudno mi jako osobie LGBTQ+ pogodzić się z nienawiścią i odrzuceniem, jakie spotykają osoby LGBTQ+ ze strony tradycji religijnej, z której się wywodzę, czyli rzymskokatolickiej. Zmagałem się z tym również w trakcie pisania książki – jakaś część mnie bała się publicznego odsłonięcia mojej religijności. W trakcie pracy w Ali Forney Center raczej nie podkreślałem, że jestem wierzący, wiedząc, ile osób LGBTQ+ zostało straumatyzowanych przez religię.
Co się zmieniło, kiedy zacząłeś pisać?
CS: Przy pisaniu chciałem podkreślić tę swoją religijność z kilku powodów. Po pierwsze, myślałem o etycznym aspekcie pisania o Ali. Czy mam prawo to robić – pisać o niebinarnej czarnej osobie – jako biały cis mężczyzna? W Stanach jest dużo dyskusji na temat kwestii etycznych związanych z pisaniem z perspektywy kultury dominującej o ludziach, których ta kultura trzyma pod butem. Chciałem opisać doświadczenia Ali z perspektywy swoich doświadczeń – wyjść od płaszczyzny solidarności, zamiast przyjmować perspektywę pana i władcy ze świata non-profit, który teraz opisze wam „innego”.
Po drugie, osoby LGBTQ+ często są przedstawiane jako przeciwnicy religii, tymczasem w Ali bardzo poruszyła mnie jego wiara. Chciałem więc pokazać je jako przykład tego, w jaki sposób osoba queerowa może przeżyć życie „po bożemu”. Czułem, jak ważne jest, żeby wspólnoty religijne zrozumiały korelację między głoszeniem, że „homoseksualizm jest grzechem”, a przemocą i odrzuceniem dzieci ze strony wierzących rodziców. Uznałem, że postawienie sprawy w świetle naszej – mojego i Ali – religijności sprawi, że dotrę szerzej ze swoim przesłaniem.
Religia to przeoczony element w dyskusji o bezdomności młodzieży LGBTQ+?
CS: W Stanach dużo się mówi o przyczynach bezdomności młodzieży. Temat religii wprawia nas jednak w dyskomfort. Dotyczy to również społeczności LGBTQ+. Tymczasem nie da się mówić o przyczynach bezdomności queerowej młodzieży bez zrozumienia, że to religia jest fundamentalną przyczyną odrzucenia. W pierwszych latach pracy w Ali Forney Center wstrząsały mną ciągle te same historie: „Rodzice powiedzieli, że bluźnię przeciwko Bogu”, „Rodzice powiedzieli, że popełniam grzech”, „Rodzice powiedzieli, że przynoszę wstyd rodzinie”. Przyczyną odrzucenia – a osób odrzuconych przez rodzinę była większość, około 60% – w 90% przypadkach były przekonania religijne. Zależało mi na zrozumieniu tej zależności, ale też uświadomieniu innym rangi problemu, z którym się mierzymy. Tego, że musimy znaleźć sposoby na włączenie wspólnot religijnych w ochronę młodzieży.
Wróćmy do Warsaw House Foundation. Z jakimi wyzwaniami się mierzycie?
ZG: Na początku muszę zaznaczyć, że chociaż Warsaw House Foundation powstała z myślą o wspieraniu polskich osób LGBTQ+ w kryzysie bezdomności, to z czasem okazało się, że trafia do nas dużo queerowych osób uchodźczych, więc musieliśmy dostosować nasz program do ich potrzeb. Większość pochodzi z Afryki i Bliskiego Wschodu. Gościliśmy też młodych ludzi z Polski, Ukrainy, Czeczenii, a co za tym idzie wywodzących się z różnych religii, głównie katolicyzmu i islamu. Uciekają przed swoją społecznością, przed wojną, ale też przed rodziną. Religia stanowi jedną z przyczyn, ale trudno stwierdzić, czy jest głównym powodem. Tak samo jest w przypadku Polski, gdzie Kościół jest tak blisko związany z polityką, że właściwie trudno odróżnić sympatie polityczne od przekonań religijnych.
Na czym opiera się wasza działalność?
ZG: Nasza misja jest bardzo podobna do tej Ali Forney Center, którego jesteśmy dzieckiem – zarówno pod względem wielkości, jak i doświadczenia. Oferujemy bezdomnej młodzieży LGBTQ+ holistyczne wsparcie: opiekę psychologiczną, case working (kompleksowe wsparcie oparte na rozpoznaniu indywidualnych potrzeb – przyp. red.), doradztwo zawodowe, a także rzeczy codziennego użytku – ubrania i kosmetyki od polskiej firmy Yope, sprzęty AGD od Tefala czy makaron od Barilli (śmiech). Staramy się dawać jak najwięcej mimo niewielkich zasobów, korzystając z pracy wolontariuszy, partnerstw z innymi fundacjami – jak Feminoteka – oraz wsparcia firm w ramach ich programów społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR). Większość naszego zespołu to osoby, które same się do nas zgłosiły, najczęściej przez social media albo media tradycyjne. Naszym celem jest umożliwić każdej młodej osobie, która trafia do Warsaw House, rozpoczęcie niezależnego życia.
Kto może się do was zgłosić?
ZG: Ze względów prawnych – niestety niezależnych od nas – przyjmujemy dopiero osoby pełnoletnie. Za to górna granica jest wyższa niż w Ali Forney Center (gdzie wynosi 25 lat) i wynika z sytuacji uchodźców. Kiedy trafiają do Polski, często mają 27–28 lat. Staramy się jednak tę granicę stopniowo obniżać, bo widzimy, że młodsze osoby potrzebują pilniejszego wsparcia. Większość osób, które się do nas zgłasza, ma 18–23 lata.
A jak wygląda zakwaterowanie? Ile osób jednocześnie możecie przyjąć?
ZG: Jesteśmy stosunkowo nową organizacją, więc nasze zasoby są ograniczone. Przekłada się to na liczbę osób, które możemy przyjąć pod swój dach. Stanowimy część koalicji, w której skład wchodzi m.in. Fundacja Feminoteka, która wspiera kobiety po przemocy. Z fundacją współdzielimy biuro i przestrzeń mieszkalną – na przykład w części Feminoteki, większej od naszej, możemy zakwaterować młode kobiety LGBTQ+, które doświadczyły przemocy, i wtedy obie organizacje wspólnie zajmują się tą osobą. Dysponujemy też dodatkową przestrzenią na 10 łóżek, która jednak wymaga remontu, by ją uruchomić. Na razie te plany przekreśliło wycofanie finansowania z USA.
Pracujemy też z uchodźcami LGBTQ+ , którzy muszą ubiegać się o azyl. Zdarzają się sytuacje bardzo trudne.
Podasz przykład?
ZG: Teraz mamy przypadek młodego chłopaka z Ugandy, który z dużym powodzeniem ukończył nasz program: stał się niezależny, znalazł pracę i wyprowadził się na swoje, ale odmówiono mu azylu już dwukrotnie. Uzasadniono to twierdzeniem, że „nie wierzą, że jest osobą homoseksualną”, mimo że w Ugandzie był aresztowany za homoseksualizm i istnieją na to dowody. To ogromnie bolesne i frustrujące.
Kiedy osoby, którym odmówiono ochrony międzynarodowej, wiedzą, że deportacja oznacza dla nich realne zagrożenie życia, wchodzą w tryb alarmowy. Staramy się przekonać je, by zostały i walczyły o swoje prawa do końca, ale czasami lęk przed powrotem jest tak silny, że decydują się uciekać. Wtedy tracimy z nimi kontakt. Bywa, że po roku dostajemy wiadomość, że udało im się gdzieś schronić i są bezpieczne – czasem z przeprosinami, że odeszły. Ale są też sytuacje, kiedy nie wiemy, co się z nimi dzieje. To łamie serce, bo można prowadzić program, który ktoś przechodzi wzorowo, a mimo to jedna decyzja o odmowie azylu potrafi zniweczyć niemal wszystko. To obszar, nad którym nie mamy żadnej kontroli.
Maddox Guerilla (Ali Forney Center), Zuza Głowacka (Warsaw House Foundation), Adam Musielak (WHF), Nadia Swanson (AFC) podczas pierwszej wizyty reprezentacji Ali Forney Center w Warszawie (2023)
Jakie kryteria trzeba spełnić, żeby zakwalifikować się do waszego programu? I czy prowadzicie listę oczekujących?
ZG: Jest lista oczekujących i z tego też powodu nie nagłaśniamy dodatkowo naszych działań. Ludzie znajdują nas głównie przez social media, stronę internetową i przez znajomych. Osoby uchodźcze ubiegające się do azyl są do nas kierowane przez inne NGO-sy, jeśli na przykład w rozmowie z psychologiem dana osoba się wyoutuje. Przyjmujemy osoby LGBTQ+, a im są młodsze i im trudniejsza jest ich sytuacja, tym większy priorytet im przyznajemy. Opieramy się na rozmowie, która służy rozpoznaniu sytuacji danej osoby. Czasami okazuje się, że potrzebuje wsparcia tylko w określonym zakresie, na przykład brakuje jej jedzenia, ubrań albo nie może sama znaleźć pracy. Czasem sytuacja mieszkaniowa danej osoby jest trudna i wtedy pomagamy jej się z niej wydostać. Jeśli nie jesteśmy w stanie udzielić bezpośredniego wsparcia, zawsze kierujemy tę osobę do innej organizacji, która może jej pomóc.
Ali Forney Center działa już prawie ćwierć wieku. Carl, jak skutecznie pomagać?
CS: Myślę, że sukces i jakość pracy AFC opiera się na tworzeniu małych, domowych środowisk – zamiast wielkich, zinstytucjonalizowanych. Rodzinna atmosfera działa terapeutycznie na młodzież odrzuconą przez rodzinę. Bardzo ważne jest też tworzenie programów dających dostęp do pomocy psychologicznej. Młodzi ludzie LGBTQ+, którzy do nas trafiają, to w większości ofiary przemocy i traumy. Zaopiekowanie się tą traumą to klucz do zatrzymania takiej osoby na dłużej. Dlatego też od początku istotne były dla nas kompetencje i profesjonalizm w podejściu do traumy właśnie.
Bardzo ważne jest też uświadomienie sobie, że osoby trans i niebinarne doświadczają wrogości i wykluczenia w dodatkowych, innych wymiarach niż pozostałe osoby LGBTQ+. Osoby z tych grup potrzebują przemyślanych i dostępnych przestrzeni stworzonych konkretnie z myślą o nich. Warto zadbać o kadrę, która będzie podzielała ich doświadczenia – złożoną z osób trans i niebinarnych.
Inną strategią, która się u nas sprawdziła, było zaangażowanie szerszej społeczności LGBTQ+ w rzecznictwo na rzecz młodzieży. Mam tu na myśli również kościoły i synagogi. Staraliśmy się angażować je wszystkie, żeby wywierać na presję na rząd i domagać się bezpieczeństwa młodzieży LGBTQ+.
Zuza, myślisz, że to możliwe w Polsce?
ZG: Myślę, że wszystko jest możliwe (śmiech). Gdybym nie była optymistką, chyba nigdy bym tego wszystkiego nie wymyśliła. Próbujemy. Wysłałyśmy zaproszenia na konferencję do różnych przedstawicieli Kościoła Katolickiego w Polsce. Rozmawiałyśmy już z kilkoma osobami, ale wciąż nie znalazłyśmy nikogo, kto byłby gotów się zaangażować. Będę próbować do samego końca, bo uważam, że niezwykle ważne jest, aby Kościół w Polsce otwarcie mówił o swoim podejściu do młodzieży LGBTQ+. A Carl jako osoba wierząca i katolik jest idealnym rozmówcą do takiej dyskusji.
Bardzo podziwiam waszą pracę. Jakie – poza konferencją – macie najbliższe plany?
CS: Od czasu premiery książki odwiedzam wiele kościołów i rozmawiam w nich o bezdomności młodzieży LGBTQ+. W przyszłym tygodniu, dzień przed wylotem do Polski, jadę do franciszkańskiego centrum w Connecticut, tydzień później do stanu Delaware, a w październiku spotkam się ze studentami pierwszego roku na uniwersytecie w Austin w Teksasie. Staram się wykorzystać promocję książki do uruchomienia dyskusji o tworzeniu bezpiecznych przestrzeni dla młodzieży LGBTQ+. Z kolei Ali Forney Center otwiera w kamienicy w Harlemie Trans Mansion, miejsce dla osób trans, przygotowujemy mieszkania na Long Island…
ZG: …my w Warszawie też przygotowujemy kilka pałaców… (śmiech). Oczywiście żartuję. Chciałabym. Marzyłby mi się pałac dla osób trans w Warszawie! Jednak aktualnie sytuacja Warsaw House zależy od finansowania. Czekamy na rozstrzygnięcie kilku grantów. Skupiamy się na codziennej pracy, która już zajmuje nam wystarczająco czasu. Oprócz programów, o których już mówiłam, organizujemy wydarzenia społecznościowe – na przykład cotygodniową Trans Świetlicę, która stała się ważnym miejscem spotkań dla osób trans w Warszawie. Zapisało się prawie sto osób. To przestrzeń, w której można się spotkać, porozmawiać i poczuć częścią społeczności. Co miesiąc odbywa się też jedno z dwóch wydarzeń integracyjnych: w jednym miesiącu queerowy speed friending (niestety tylko dla osób pełnoletnich), a w kolejnym – queerowa wymiana ubrań, która jako jedyna nie ma dolnego limitu wieku. Przede wszystkim jednak czekamy, aż znajdzie się fundator remontu dodatkowej przestrzeni na 10 łóżek. Teraz te 10 łóżek to moje największe marzenie.
Carl Siciliano, „Making Room: Three Decades of Fighting for Beds, Belonging, and a Safe Place for LGBTQ Youth” [Dawać przestrzeń. Trzy dekady walki o łóżka, przynależność i bezpieczne miejsce dla młodzieży LGBTQ], 2024.
Zuza Głowacka – założycielka Warsaw House Foundation w Warszawie – organizacji wspierającej osoby LGBTQ+ w kryzysie bezdomności.
30.09, WTOREK 19:00 | FAKTYCZNY DOM KULTURY | TRANSMITOWANE SPOTKANIE: WIECZÓR Z CARLEM SICILIANO [ROZMOWA W JĘZYKU ANGIELSKIM]. PROWADZI ZUZA GŁOWACKA.