Pablo Picasso, „Guernica”, 1937
Pablo Picasso, „Guernica”, 1937

Wojna o Guernicę. Jak słynny obraz dzieli Hiszpanów

( 09.04.2026 )

To nie pierwszy raz, kiedy Kraj Basków wnioskuje o wypożyczenie arcydzieła Picassa. Wcześniejsze prośby zawsze kończyły się odmową.

W Hiszpanii, jednym z najbardziej pacyfistycznych krajów Europy, który niedawno sprzeciwił się Trumpowi, wybuchła wojna wewnętrzna. Jej zakładniczką jest „Guernica”, arcydzieło malarstwa awangardowego. Pablo Picasso namalował ten wielki obraz w 1937 roku jako protest przeciw wojnie domowej, która wybuchła między lewicowymi republikanami a prawicową koalicją, wspieraną przez wojska hitlerowskich niemiec i lotnictwo włoskich faszystów.

Tym razem wszystko zaczęło się od formalnej prośby rządu baskijskiego do hiszpańskiego Ministerstwa Kultury – o zgodę na tymczasowe wypożyczenie obrazu z kolekcji Muzeum Reina Sofía w Madrycie. Byłby to pierwszy wyjazd płótna z Madrytu od ponad trzydziestu lat. Pozornie rutynowa procedura stała się źródłem otwartej konfrontacji politycznej między rządem centralnym a Krajem Basków. „Guernica” miałaby zostać wystawiona w Muzeum Guggenheima w Bilbao od października 2026 do czerwca 2027 roku. To ważny czas, bo wypada wtedy dziewięćdziesiąta rocznica bombardowania Guerniki, które odbyło się 26 kwietnia 1937 roku – i stało się bezpośrednim impulsem do powstania obrazu.

Znacząca w tym sporze jest sama historia i recepcja dzieła. Obraz został namalowany w paryskiej pracowni w ciągu kilku tygodni na zamówienie rządu republikańskiego. Celem było pokazanie go w pawilonie hiszpańskim na Wystawie Światowej w Paryżu w 1937 roku. Obraz stał się jednym z najbardziej znanych dzieł sztuki sprzeciwiających się wojnie. W dramatyczny sposób pokazywał cierpienie bezbronnych cywilów, w tym także zwierząt. Picasso użył do namalowania obrazu specjalnych matowych farb, a każda z postaci jest zdeformowana i rozczłonkowana. Dzieło ma ponad siedem metrów długości i jest utrzymane w monochromatycznej kolorystyce, która miała kojarzyć się ze śmiercią, zniszczeniem i chaosem wojny. Przez krytyków został okrzyknięty „ostatnim obrazem w nurcie malarstwa historycznego”.

*Reklama

Artysta nie ukrywał swoich lewicowych sympatii politycznych i w wyrazisty sposób opowiadał się po stronie republikanów. Mimo że obraz odnosił się do lokalnej historii, po latach zyskał status uniwersalnego dzieła wyrażającego pacyfizm i sprzeciw wobec jakiejkolwiek formy przemocy militarnej. Natomiast po II wojnie światowej stał się częścią antyfaszystowskiej ikonografii bloku komunistycznego, co w ciekawy sposób pokazywała kilka lat temu wystawa „Nigdy więcej” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Do roku 1939 obraz podróżował po różnych europejskich krajach, a następnie został wywieziony za ocean, gdzie do 1981 roku był przechowywany w MoMA w Nowym Jorku. Dopiero po śmierci Francisco Franco i nastaniu demokracji w Hiszpanii powrócił do Madrytu – zgodnie z testamentem autora – gdzie najpierw stał się częścią kolekcji Muzeum Prado, a od 1992 roku znajduje się w Muzeum Reina Sofia.

To nie pierwszy raz, kiedy Kraj Basków wnioskuje o wypożyczenie dzieła. Wcześniejsze prośby – m.in. z okazji otwarcia Muzeum Guggenheima w Bilbao w 1997 roku i kilku rocznic – kończyły się odmową. Lehendakari Imanol Pradales, prezydent Kraju Basków od 2024 roku, znany ze swoich nacjonalistycznych poglądów, argumentował, że gest wypożyczenia obrazu mógłby być postrzegany jako „forma symbolicznego zadośćuczynienia i upamiętnienia historycznego”. W odpowiedzi Reina Sofía wydała raport konserwatorski, w którym „zdecydowanie odradza" jakikolwiek transport, wskazując na skrajną wrażliwość płótna na wibracje grożące pęknięciami warstwy malarskiej i rozwarstwieniem podobrazia. Rząd baskijski zaproponował powołanie wspólnej komisji, która oceniłaby warunki i metody ewentualnego transportu.

Dziękujemy!
8.0
( Film ) ( Recenzja ) ( Wojciech Tutaj )

0.0 Wielki sen (o kinie). Recenzja filmu „Zmartwychwstanie”

Spór o kwestie konserwatorskie jest jednak tylko przykrywką dla konfliktu politycznego. Hiszpański rząd Pedro Sancheza opiera się na mniejszościowej koalicji, w której kluczową rolę odgrywają partie starające się o autonomię regionów, w tym dwie baskijskie partie nacjonalistyczne, i to właśnie one zaczęły niemal szantażować premiera sprawą „Guerniki”. Sanchez stara się uprawiać progresywną politykę, zyskując ich poparcie w parlamencie w zamian za ustępstwa na rzecz zwiększenia kompetencji regionalnych. Decyzja Sancheza wciąż nie zapadła – negocjacje z Ministerstwem Kultury mają być kontynuowane w kwietniu. Prawicowa wspólnota autonomiczna Madrytu krytykuje pomysł wypożyczenia „Guerniki” jako kolejny przejaw ustępstw wobec regionów.

Aby zrozumieć skalę tego konfliktu, trzeba cofnąć się do XX wieku. W czasie dyktatury Franco zarówno Katalonia, jak i Kraj Basków podlegały brutalnym represjom – zakazywano używania języków regionalnych, niszczono lokalną kulturę i historię, a te represje, rzecz jasna, wzmacniały regionalne tożsamości. Kraj Basków był przez dekady siedzibą radykalnych, lewicowych ruchów niepodległościowych, w tym zbrojnej organizacji ETA, która jeszcze na początku lat 2000. dokonywała terrorystycznych ataków. Ostatecznie rozbroiła się dopiero w 2018 roku. Te polityczne i kulturowe rany jeszcze się nie zagoiły.

Z pozoru rutynowy wniosek o wypożyczenie arcydzieła Picassa stał się więc pretekstem do znacznie szerszych dyskusji. „Guernica” – namalowana jako gest protestu wobec przemocy i zniszczenia, przez dekady tułająca się po świecie w oczekiwaniu na demokrację – dziś sama staje się zakładniczką polityki.

( Mintowe Ciasteczka )

Nasza strona korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak to działa, zapraszamy na stronę Polityka Prywatności.